Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Wiedzieć i pamiętać

Wiedzieć i pamiętać
15 kwietnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Złość to naturalna reakcja, ale trzeba energię z tej złości odpowiednio ukierunkować. Na wroga. Teraz naszą rolą jest przygotować młode pokolenie na przyszłość. By miało świadomość tego, co się dzieje

Musimy chronić dzieci, bo są przyszłością naznaczonego wojną narodu. Ale chronić nie oznacza sprawić, by zapomniały. Muszą pamiętać o tym, co się stało. Muszą też skonfrontować się ze strachem, paniką, złością – mówi mi Oksana, psycholożka, która pracowała w ukraińskiej SOS Wiosce Dziecięcej w podkijowskich Browarach. Teraz jest w Polsce, w Biłgoraju. Browary są, właściwie były, ponad 100-tysięcznym miastem w aglomeracji kijowskiej. Pociski zaczęły tam spadać na samym początku wojny, gdy rosyjskie wojsko próbowało okrążyć stolicę.

26 lutego, dwa dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, polskie Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce, dające schronienie osieroconym i opuszczonym, informuje, że w pieczy rodzinnej, organizowanej m.in. przez bratnią organizację w Ukrainie, wychowuje się 64 tys. dzieci. Dodatkowo w pieczy instytucjonalnej jest kolejnych ok. 98 tys. osób. Na nasze pytania o sytuację odpowiadał wówczas Serhij Łukaszow, dyrektor SOS Wiosek Dziecięcych w Ukrainie. – Nasze rodziny zastępcze w wielkim pośpiechu musiały spakować niezbędne rzeczy, ubrania, paszporty, telefony i przy wsparciu pracowników wyruszyć w 20-godzinną podróż na bezpieczny, jak się wydawało, zachód Ukrainy. Przebywają obecnie w Truskawcu, trzy i pół godziny od SOS Wioski Dziecięcej w Biłgoraju – mówił. Opisywał, że rodziny te prowadzone są najczęściej przez samotne matki, które wychowują od 6 do 10 dzieci. I to one szczególnie potrzebują pomocy w wojennej zawierusze. 27 lutego pojawia się informacja, że wieczorem polską granicę przekroczy pierwsza grupa: 40 dzieci, 5 rodziców zastępczych, 2 specjalistów. Odnajdą dom i schronienie w SOS Wiosce Dziecięcej w Biłgoraju. Potem były kolejne grupy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.