Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Trzy wnioski po maratonie

22 lutego 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

T akiego maratonu dyplomatycznego świat nie widział od lat. Zaczęło się tydzień temu od Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, która tradycyjnie stała się też okazją do dwu- i wielostronnych konsultacji. W poniedziałek prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden niespodziewanie odwiedził Kijów, co przyćmiło planowaną na kolejne dni wizytę w Warszawie i udział w szczycie państw wschodniej flanki NATO. Przyjazd Bidena nad Dniepr zmusił szefa ukraińskiej dyplomacji Dmytra Kułebę do odwołania udziału w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw UE. W międzyczasie szef chińskiej dyplomacji Wang Yi podróżował po Europie, zapowiadając plan pokojowy Pekinu, a prezydent Rosji Władimir Putin po raz kolejny użył straszaka atomowego w wirtualnych rozmowach z Zachodem. Na szersze wnioski przyjdzie jeszcze czas – zresztą nie wszystkie efekty maratonu są już znane – ale wstępny szkic rozważań można nakreślić już teraz.

1. Pogrzeb odwołany

Monachijska konferencja w 2022 r. była okazją do pożegnania się z Ukraińcami. Rosyjski atak był już pewny. Sama wizyta Wołodymyra Zełenskiego w RFN stała się podstawą do troski, czy jego decyzja o opuszczeniu Ukrainy nie jest zbyt ryzykowna. Zachodni politycy dodawali Zełenskiemu otuchy, ale w gruncie rzeczy powszechnie uznawali, że widzą go po raz ostatni. Dostawy ciężkiego sprzętu były wykluczone, a zachodni doradcy szykowali Ukraińców do walki partyzanckiej i podjazdowej. Także dlatego nad Dniepr dostarczano amunicję, hełmy i broń przeciwpancerną, ale nie czołgi czy wozy piechoty. Rok później nikt nie ma wątpliwości, że Ukraina obroniła niepodległość. Pytania dotyczą tego, jak będą wyglądały jej granice i w jakim stanie będzie gospodarka, systematycznie niszczona rosyjskimi atakami. Pewność przetrwania, o której Biden wspomniał w Warszawie, dała Ukrainie żelazny argument, by wyszarpywać od sojuszników kolejne rodzaje broni. Trudno tę zmianę przecenić.

2. Wojna na lata

Rosyjski reżim nie jest już w stanie wykrzesać z siebie żadnej ciekawej myśli. Mowy Putina od kilku lat niczego nie wnoszą poza przekonaniem o nieuchronnej, rozpisanej na lata konfrontacji z Zachodem. W ostatecznym rozrachunku nowa zimna wojna skończy się tym, co poprzednia, bo potencjał Rosji jest dziś nieporównywalny do potencjału ZSRR z lat 80., nie mówiąc o potencjale Zachodu. Rosja nigdy nie jest tak silna, jak się wydaje, co Ukraińcy pokazują od roku, a czego najświeższym przejawem jest obraz nowej ofensywy w Zagłębiu Donieckim, która idzie agresorowi jak po grudzie. Ale Rosja nigdy nie jest też tak słaba, jak się wydaje, więc nie należy się rozluźniać, uznając, że Kijów ma zwycięstwo w kieszeni albo że jest ono kwestią czasu. Zgodnie z zasadą 3xS, którą ukuł Wojciech Jakóbik z Biznesalertu, spokój, sankcje i solidarność będą szeroko rozumianemu Zachodowi jeszcze długo potrzebne, by nie dać słabszemu wrogowi szans na choćby względny sukces.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.