Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Jaki jest wstępny bilans uderzenia na Charkowszczyźnie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

C elem otwarcia nowego frontu na Charkowszczyźnie nie był sam marsz na Charków. Oczywiście gdyby się okazało, że ukraińska obrona leży i można podejść blisko metropolii, najeźdźcy skorzystaliby z okazji. Łatwo jednak nie było i realizowany jest teraz wariant realistyczny. Jest budowany pas „ziemi w ogniu”, który będzie oddzielał państwo Władimira Putina od – m.in. – Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego Dienisa Kapustina vel Nikitina. Organizacja współpracująca z wywiadem wojskowym HUR od wielu miesięcy dokonywała rajdów zbrojnych w obwodach biełgorodzkim i kurskim. W tym pierwszym próbowała budować wirtualną republikę ludową – odpowiednik separatystycznych parapaństw na Donbasie – Ługańskiej i Donieckiej Republik Ludowych. Oczywiście Kapustin nie był w stanie na trwałe zawojować istotnych obszarów. Jego rajdy ośmieszały jednak Władimira Putina. Nawet jeśli Biełgorodzka Republika Ludowa pozostawała tworem z Instagrama.

Drugim celem otwarcia nowego frontu jest odciąganie uwagi. Rosjanie liczyli, że do obrony Wołczańska zostaną ściągnięte jednostki np. spod Konstantyniwki i Czasiw Jaru, co ułatwi zdobycie tego drugiego miasta, postrzeganego jako brama do znacznie większych kąsków – Słowiańska i Kramatorska. Jak przy każdym starciu w wojnie po 24 lutego 2022 r., nic nie okazało się jednak czarno-białe. Rezultaty rysują się raczej w odcieniach szarości. Choć akurat tym razem ta szarość nie sprzyja przede wszystkim Kijowowi.

W ciągu kilku dni Rosjanie na północny wschód od Charkowa wykroili teren o szerokości ok. 60 km i głębokości 6–10 km. Kontrolują od 9 do 13 wsi. To wszystko udało się siłami ok. 2 tys. żołnierzy. Czyli kontyngentem niewystarczającym do tego, aby pomaszerować na Charków, ale też odpowiednio małym, by skompromitować ukraińską obronę. Aby ten obraz nie był taki przykry dla Kijowa, od kilku dni jest budowana narracja, że na Charkowszczyznę rzucono co najmniej 30 tys. żołnierzy rosyjskich. Ta liczba to jednak propaganda.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.