Mińsk pokazał Łukaszence czerwoną kartkę
Mimo walk i protestów władze kontrolują sytuację w stolicy. Brutalnie stłumiły protesty i zapowiadają, że na żadne kompromisy nie pójdą
Białorusini nigdy dotąd nie protestowali w ten sposób. Nie chodzili po ulicach, nie przekraczali przejść dla pieszych na czerwonym świetle, nie blokowali autami głównych arterii ani nie próbowali odbijać zatrzymanych z rąk milicji.
W nocy z niedzieli na poniedziałek – po tym, jak ogłoszono sondażowe wyniki wyborów prezydenckich – było inaczej. Po drodze pod Obelisk, czyli pomnik Mińsk Miasto Bohater, tłum ciągnął chaotycznie. Z każdego kierunku. I ostentacyjnie łamiąc przepisy. Alaksandrowi Łukaszence w niedzielę udało się nie tylko wygenerować odpowiedni wynik na poziomie – jak poinformowano oficjalnie – 80,2 proc. Udało mu się również zmobilizować zdyscyplinowane, przez lata zastraszone i raczej karne społeczeństwo. To bardziej znaczące wydarzenie niż kolejna kadencja w fotelu głowy państwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.