Pekin chce tylko jednego: pełnej kontroli nad Hongkongiem
Władze utrzymają fasadę „jednego kraju, dwóch systemów”, ponieważ jest to dla nich korzystne gospodarczo
Przyjętą w ubiegłym tygodniu ustawę o bezpieczeństwie Hongkongu eksperci obwołali końcem regionu w znanym dotychczas kształcie. Daje ona Pekinowi niezwykle szerokie uprawnienia do walki z opozycją w mieście, pozostające poza kontrolą lokalnych władz i sądów. DGP zapytał ekspertów, jaką ostateczną wizję Hongkongu mają Chiny i jakie mogą podjąć kolejne kroki wobec miasta. Ci nie mają wątpliwości: jest nim całkowite podporządkowanie sobie tej byłej kolonii brytyjskiej.
Na mocy brytyjsko-chińskiej umowy Hongkong miał mieć zapewnioną szeroką autonomię, obejmującą wolność zgromadzeń i prasy (nieistniejące w Chinach kontynentalnych) aż do 2047 r., co nazwano zasadą „jednego kraju, dwóch systemów”. Wówczas miała odbyć się publiczna debata na temat dalszej przyszłości miasta. Przyjęta właśnie ustawa w radykalny sposób zmieniła to kalendarium. – Podporządkowanie Hongkongu nastąpi dużo, dużo wcześniej niż w połowie wieku. Może nawet stanie się to w ciągu dekady – mówi Alicja Bachulska z Ośrodka Badań Azji przy Akademii Sztuki Wojennej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.