Unia jest znowu hojna dla Polski
Z 750 mld euro, jakie Bruksela chce przeznaczyć na walkę z koronakryzysem, może do nas popłynąć prawie 64 mld euro: 37,7 mld jako granty oraz 26,1 mld w formie pożyczek. – Polsce nie grozi status płatnika – mówi DGP minister ds. europejskich Konrad Szymański, podkreślając, że kraje UE potrzebują reakcji na kryzys w wielkiej skali i jak najszybciej.
Uruchomienie pomocy o bezprecedensowej skali może jednak potrwać. Pieniądze będą pochodzić z pożyczek zaciągniętych przez Komisję Europejską na rynku finansowym w imieniu całej UE i w ramach jej budżetu. Dlatego operacja będzie wymagała zgody parlamentów wszystkich 27 państw członkowskich. To zazwyczaj zajmuje od roku do dwóch. Tymczasem – jak twierdzą źródła w Brukseli – Komisja liczy, że pierwsze programy ruszą już we wrześniu.
Unia ma zwracać dług od 2028 r. przez 30 lat ze środków własnych – nowych paneuropejskich danin, takich jak podatek od dużych firm korzystających ze wspólnego rynku, podatek cyfrowy czy system handlu emisjami ETS. ©℗ A14
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.