Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Polska dla Zełenskiego nie była nawet 10. tematem

Andrzej Duda dał jasno do zrozumienia, że nie ma powrotu do rytualnego wspierania Kijowa
Andrzej Duda dał jasno do zrozumienia, że nie ma powrotu do rytualnego wspierania Kijowa
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

N iewielu miało nadzieję na zmianę w stosunkach polsko-ukraińskich, gdy dokładnie rok temu Wołodymyr Zełenski obejmował władzę na Ukrainie. Zresztą wejście prezydenta do realnej polityki międzynarodowej było wyjątkowo niefortunne. I to nie z jego winy.

Pierwsza poważna wizyta zagraniczna zamieniła się w serię spekulacji na temat tego, ile Ukraina straci na aferze z poszukiwaniem haków na syna Joe Bidena, byłego wiceprezydenta USA i rywala Donalda Trumpa w walce o Biały Dom. We wrześniu ubiegłego roku Warszawa miała być miejscem, w którym Ukrainiec spotka się z prezydentem USA, a Polska przy okazji rozpozna, kim jest były aktor i nowa postać w polityce nad Dnieprem. Zamiast tego do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy Trump właściwie przyjedzie do polskiej stolicy, a jeśli nie, to czy odwoła wizytę z powodu Zełenskiego i czy spotka się z nim choćby wiceprezydent Mike Pence.

O tym, jaki będzie scenariusz tego wydarzenia, do ostatniej chwili nie wiedział nawet ówczesny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz współpracownik Zełenskiego Ołeksandr Danyluk, który z rozbrajającą szczerością przyznał się do tego w rozmowie z DGP. Po wybuchu afery z kwitami na Bidena trudno było oczekiwać czegokolwiek w relacjach z Polską. W kontekście problemów ze Stanami i bezprecedensowego ujawniania bez zgody Ukrainy zapisów rozmów Zełenski – Trump, Warszawa nie była nawet dziesiątym tematem w kijowskiej agendzie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.