Komu w UE marzy się huxit
Ż a dne polityczne przedsięwzięcie premiera Węgier Viktora Orbána nie podniosło ciśnienia przywódcom innych krajów tak wysoko, jak ustawa stygmatyzująca prawa mniejszości seksualnych na Węgrzech. Liderzy unijni do tej pory mieli dla węgierskiego polityka dużo wyrozumiałości i zrozumienia. Tematem żadnego z europejskich szczytów nie była przecież sprawa odmawiania wstępu migrantom na Węgry i wznoszenia muru na granicy ani wyrzucenia z Budapesztu uniwersytetu finansowanego przez znienawidzonego przez Orbána miliardera George’a Sorosa.
Liderzy w Radzie Europejskiej milczeli też, gdy stało się jasne, że węgierski premier użył europejskich funduszy do budowania systemu oligarchicznego wspierającego jego rządy. Nie zabrali też głosu, kiedy rząd w Budapeszcie w propagandowej kampanii przekonywał Węgrów, że to kierujący uprzednio Komisją Europejską Jean-Claude Juncker sprowadził migrantów do Europy, rozdając im karty kredytowe. Nie był to jednak efekt osobistego uroku węgierskiego polityka czy też jego towarzyskich koneksji, bo nie tylko on mógł liczyć na wyrozumiałość kolegów. Przywódcy nie zdecydowali się też na krytykę maltańskiego premiera Josepha Muscata, i to nawet wtedy, gdy tłum przed siedzibą Rady protestował w sprawie morderstwa dziennikarki Daphne Caruany Galizii. Żaden przywódca nie podniósł też kwestii konfliktu interesów czeskiego premiera Andreja Babiša – miliardera korzystającego z europejskich dotacji.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.