Viktor Orbán domknął węgierski system medialny
W nocy z niedzieli na poniedziałek na Węgrzech zamilkło Klubrádió, ostatnie w eterze niezależne radio o zasięgu ogólnokrajowym. Kończąc swoją działalność na falach UKF (radio będzie działać tylko w internecie), dziennikarze przytoczyli słowa premiera Viktora Orbána z debaty w Parlamencie Europejskim z 11 września 2018 r., dzień przed uruchomieniem przeciwko Budapesztowi procedury w ramach art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. – Nigdy nie posunęlibyśmy się do tego, aby uciszać tych, którzy się z nami nie zgadzają – obiecywał wówczas Orbán.
Klubrádió musiało zamilknąć, bo Rada Mediów Narodowych odebrała mu koncesję. Rozgłośnia otrzymała zbyt wiele kar za łamanie standardów nadawania. W rzeczywistości Klubrádió karano pod byle pretekstem. System medialny faktycznie został przekształcony w konglomerat służący interesom partii rządzącej. Nie pierwszy raz na łamach DGP piszę o jakimś węgierskim medium, które przestaje istnieć. W politycznym sporze, jaki toczy się wokół takich wydarzeń, rzadko pada jednak pytanie, jakie skutki może mieć system medialny o tak ujednoliconym przekazie. A niesie on ze sobą poważne zagrożenie nie tylko dla wolności słowa czy spłycenia debaty publicznej, ale wręcz dla bezpieczeństwa państwa. W dobie hybrydowych wojen informacyjnych brak aparatu krytycznego uniemożliwia skuteczną obronę przed szkodliwą narracją chińską czy rosyjską.
Obecnie najlepiej to widać na przykładzie komunikatów związanych z zakupem 7 mln szczepionek z Chin i Rosji, które będą podawane Węgrom, chociaż nie zostały dopuszczone do stosowania na terytorium reszty państw Unii Europejskiej. Z mediów prorządowych Węgrzy nie dowiedzą się jednak o tych wątpliwościach, podobnie jak nie dowiedzą się o trwających od półrocza protestach na Białorusi, bo nie wpisuje się to w obraz relacji węgiersko-rosyjskich. Podobnie rzecz się ma z rosyjską agresją na Ukrainę. W tym systemie świat jest czarno-biały. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Przekaz propagandy politycznej jest podawany dalej bez refleksji. Świat kreowany przez te media musi być jasno wytłumaczony w taki sposób, by odbiorca nie miał szans na zastanowienie się, czy faktycznie jest tak, jak mu się mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.