Schengen granicami podzielone
W ciągu ostatniego roku tymczasowe kontrole na wewnętrznych granicach strefy wprowadziło aż 10 z 27 członków, w większości z powodu zwiększonej liczby nielegalnych migrantów
Finalizację prac nad nową polityką migracyjną UE zawartą w Pakcie o migracji i azylu trudno uznać za bezproblemową. Interesy wielu państw członkowskich są bowiem albo rozbieżne, albo wymagają zastosowania różnego rodzaju narzędzi. Włochy koncentrują się na migrantach docierających z Afryki Północnej, Europa Środkowo-Wschodnia alarmuje o zagrożeniach z kierunku wschodniego, a kraje centrum Europy narzekają na przepełnione ośrodki tymczasowe dla uchodźców i migrantów. Temperaturę sporu podgrzewa nie tylko fakt, że reformy z obszaru migracji mają zostać ukończone w najbliższych miesiącach, ale i towarzyszące temu harmonogramowi przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego. Stawką jest uniknięcie kryzysów takich jak w 2015 r. czy na granicy polsko-białoruskiej w 2021 r. Na razie niekończące się spory owocują m.in. ograniczeniem swobody przemieszczania się w obrębie Schengen.
Powrót kontroli
„Bijące serce Europy” – tak Komisja Europejska określa utworzoną w 1995 r. strefę bez granic w obrębie UE – Schengen. Dla większości państw przyjmowanych do Unii po 1995 r. wejście do tej strefy było rodzajem symbolicznego aliansu z Zachodem, przepustką do „lepszego świata”, w którym wszystkie państwa i ich obywatele traktowani są na równych zasadach. Tymczasem najpierw w wyniku kryzysu migracyjnego w 2015 r., potem pandemii, wojny w Ukrainie, a obecnie również zmian polityki migracyjnej państwa UE realnie zaczynają ograniczać funkcjonowanie Schengen. Krótkoterminowo może to wpływać na opóźnienie podróży czy dostaw towarów drogą lądową, długoterminowo podważyć cały projekt „bezwizowej” Europy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.