Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

U republikanów od początku wrze

Izba Reprezentantów potrzebowała 15 głosowań, by wybrać Kevina McCarthy’ego na swojego szefa
Izba Reprezentantów potrzebowała 15 głosowań, by wybrać Kevina McCarthy’ego na swojego szefa
9 stycznia 2023
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Długie wybory szefa Izby Reprezentantów to dopiero początek burzliwych sporów między republikanami na Kapitolu

Po kilku dniach głosowań i atmosfery tak napiętej, że na Kapitolu dochodziło nawet do rękoczynów, Izba Reprezentantów wyłoniła w końcu swojego nowego szefa. Proces ten w teorii jest prosty. Najpierw republikanie w łonie partii uzgadniają kandydata, a potem jako ugrupowanie większościowe dokonują formalności w plenarnym głosowaniu. Ale wśród republikanów zgody nie było. Choć większość popierała od początku wcześniejszego lidera mniejszości Kevina McCarthy’ego, 57-latka z Kalifornii, to przeciwnych temu establishmentowemu politykowi było wielu członków protrumpowskiej frakcji Freedom Caucus (Wolnościowcy).

Spory po przeciwnej stronie dawały dużo satysfakcji demokratom. Kongresmen tej partii Ruben Gallego przyniósł nawet popkorn. I rzeczywiście wielodniowy, rekordowo długi proces wyboru przewodniczącego izby niższej obnażył poważne podziały w Partii Republikańskiej. W efekcie McCarthy będzie miał bezprecedensowo słabą pozycję jako szef Izby Reprezentantów. Ustępstwa wobec Freedom Caucus są szerokie, a w praktyce jego zdolności do politycznego manewrowania czy ważnego na Kapitolu wykuwania szerokiego konsensusu będą znacznie ograniczone. Choć tak naprawdę tego, jak wielka okaże się cena przełamania impasu w wyborze następcy Nancy Pelosi, dowiemy się w trakcie procedowania ustaw w ciągu najbliższych miesięcy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.