Niemcy i ich alternatywy
A może prozachodnich i demokratycznych Niemiec tak naprawdę nigdy nie było? To znaczy: istniały pod amerykańską kuratelą, a w miarę jak ona słabła, zaczynały się stawać tym, czym same z siebie po prostu są
Modne stało się opisywanie Niemiec jako słabych lub zgoła w ruinie. Częściowo jest to prawdziwe tłumaczenie faktycznie zachodzącego procesu rozkładu. A częściowo widać w tym próbę odreagowania: z jednej strony tych, których polityka niemiecka zawiodła, a z drugiej – tych, do których zaczyna docierać, że Berlin stanie się jeszcze brutalniejszy, bo nie ma już środków, by „osładzać” unijnym partnerom liczne upokorzenia.
Trudno więc uciec od pytania, czy koniec pewnej epoki w historii Niemiec będzie też końcem UE – była to przecież wspólna era symbolizowana przez Angelę Merkel, która niedawno wydała memuar „Wolność. Wspomnienia 1954–2021”. To obszerne dzieło, tyleż nudne, co próżne. Nudne, bo nieobfitujące przesadnie w nieznane wcześniej informacje. A próżne, bo starające się na wszelkie sposoby wybielić autorkę, która często pomija najbardziej kontrowersyjne kwestie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.