Amerykański sen
Amerykanie stali we wtorek w kolejkach do głosowania, a reszta świata przyglądała się temu w napięciu. Wczorajsze wybory to kulminacyjny moment dłuższego procesu wyłaniania amerykańskich władz. W przedterminowym głosowaniu już wzięło udział ponad 80 mln wyborców. Wszystko zakończy się 20 stycznia 2025 r., gdy następca Joego Bidena złoży przysięgę na Wzgórzu Kapitolińskim. Zanim jednak do tego dojdzie, świat będzie obserwować żmudne zliczanie głosów. Niezależnie od tego, kto zasiądzie w Białym Domu, przyjdzie mu rządzić w społeczeństwie głęboko podzielonym. Główna linia podziału biegnie między prowincją a miastem. Republikanie od dobrych kilku wyborczych cyklów są partią ludową, partią białych spoza wielkich ośrodków. Demokraci to ośrodki akademickie, największe aglomeracje i mniejszości. © ℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.