Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Polska liczy na to, że Chiny znów nacisną na Łukaszenkę, by przestał prowokować

Prezydent Karol Nawrocki i minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi
Prezydent Karol Nawrocki i minister spraw zagranicznych Chin Wang Yifot. Rafał Guz/PAP
16 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

R egularne spotkania na wysokim szczeblu z Chinami, których przejawem była wizyta szefa dyplomacji Wanga Yi w Polsce, nie powinny przysłaniać diametralnych różnic w podejściu obu krajów do wojny. Z jednej strony trudno ignorować coraz wyraźniejsze oczekiwania Donalda Trumpa, że sojusznicy w relacjach z Chinami nie będą siedzieć okrakiem na barykadzie. Z drugiej, podczas majowego spotkania z szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas Wang miał powiedzieć, że w interesie Chin nie leży porażka Rosji. Bez chińskiej kroplówki Moskwa już dawno nie byłaby w stanie kontynuować wojny. Pekin jest poważnym odbiorcą rosyjskich surowców, a w zamian wysyła podzespoły podwójnego zastosowania, potrzebne choćby do produkcji dronów. Chińczycy nie oponują też, gdy ich wasal, Korea Płn., wysyła żołnierzy do walki u boku Rosjan.

Symbolem bliskości tych relacji był szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Pekin uzyskał na nim od Władimira Putina wsparcie dla swoich naczelnych postulatów i po raz kolejny przesunął w swoją stronę środek ciężkości w Azji Centralnej. Co Kreml uzyskał w zamian, można się tylko domyślać – albo wyciągać wnioski z faktu, że tuż po szczycie Putin wzmógł ostrzały Ukrainy i wysłał drony na Polskę. Chińskie zapewnienia, że najbardziej zależy im na pokoju, można włożyć między bajki. Ale zamknięcie przez Polskę granicy z Białorusią w związku z manewrami Zapad-2025 jest już czymś, co może posłużyć jako argument w negocjacjach. W przededniu wyjazdu Wanga do Europy jego rzecznik Lin Jian, na pytanie Polskiej Agencji Prasowej o granicę, wyraził „nadzieję, że Polska podejmie skuteczne środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa i bezproblemowego funkcjonowania kolei oraz stabilności międzynarodowych łańcuchów dostaw dla przemysłu”.

Wicepremier Radosław Sikorski korespondencyjnie, bo w rozmowie z Tok FM, odpowiedział Linowi, że „aby szlak był drożny, musi być bezpieczny”. Ciekawie byłoby poobserwować mowę ciała Sikorskiego, który właśnie wrócił z Kijowa, i Wanga podczas wypowiedzi dla prasy po rozmowach. Niestety „na życzenie strony chińskiej” – jak podkreśliło polskie MSZ – wygłoszenie oświadczeń zostało odwołane. W resorcie usłyszałem, by nie doszukiwać się w tym negatywnych sygnałów; politycy chcieli ponoć dłużej porozmawiać (ich spotkanie faktycznie trwało trzy godziny). Potwierdził to potem rzecznik MSZ Paweł Wroński, zapewniając, że rozmowa była „konkretna, szczera i przyjazna”. Ministerstwo napisało w serwisie X, że „wicepremier zwrócił uwagę na działania Rosji w Ukrainie i na granicy z Białorusią, podkreślając rolę Chin w utrzymaniu pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego”. Innymi słowy, namawiał Wanga, by Pekin osłabił wsparcie dla Kremla i przekonał Alaksandra Łukaszenkę, by nie włączał się zbyt aktywnie do zimnej wojny Rosji z Zachodem. Wroński dodawał, że Polska też ponosi straty przez blokadę granicy, ale „logika bezpieczeństwa bierze górę nad logiką handlu”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.