Populiści patrzą na Polskę
Przyspieszone wybory parlamentarne w Holandii odbędą się już 29 października. Od wielu miesięcy w sondażach prowadzi Partia Wolności (PVV), czyli zwyciężczyni poprzedniej elekcji z 2023 r. A jej założyciel powołuje się na przykład Polski.
Geert Wilders firmuje broszurę „To jest wasz kraj”. Jego zdaniem, jeśli nic się nie zmieni, Holendrzy „stracą swoją ojczyznę na zawsze, a Rotterdam przeistoczy się w Mekkę, tyle że leżącą nad Nową Mozą”. Proponuje m.in. całkowite zamrożenie procedur azylowych – na razie na cztery lata – i ufortyfikowanie granic. I choć nie jest to nowy pomysł w jego repertuarze, tym razem może powiedzieć wyborcom: nie jesteśmy jedyni. „Polska i Grecja wprowadziły zawieszenie procedury azylowej. To, co powiodło się im, uda się również nam” – czytamy w programie PVV na październikowe wybory. Chodzi oczywiście o wprowadzone przez rząd Donalda Tuska czasowe ograniczenia prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową na granicy z Białorusią. Wilders od dawna werbalnie atakuje muzułmanów, domaga się całkowitej blokady migracji z krajów islamskich i wydalenia z Holandii 70 tys. Syryjczyków, a jeszcze dwa lata temu postulował zamknięcie wszystkich meczetów. Jak na doświadczonego populistę przystało, obiecuje też całkiem rozbudowany socjal, ale z priorytetem dla „prawdziwych” Holendrów. Z kolei migrantom z zalegalizowanym pobytem, którzy odmówią podjęcia pracy, zaproponuje bilet w jedną stronę. ©℗
ml
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.