Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Bez powrotu do przeszłości

„Twoje 80 proc. poparcia jest napisane krwią”. Antyłukaszenkowska demonstracja w Mińsku. 30 sierpnia 2020 r.
„Twoje 80 proc. poparcia jest napisane krwią”. Antyłukaszenkowska demonstracja w Mińsku. 30 sierpnia 2020 r.Fot. Marina Serebryakova/Anadolu Agency via Getty Images
8 sierpnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Białoruska rewolucja 2020 r. przegrała, ale – jak przy innej okazji tłumaczył jeden z dawnych liderów opozycji – „narodowych powstań się nie zapomina”. Przyspieszony kurs budowy narodu politycznego, jaki Białorusini przeszli w tamte sierpniowe dni, dziesiątki tysięcy z nich doprowadził do więzień albo zmusił do emigracji. Jednocześnie Alaksandr Łukaszenka stracił pole manewru i został doszczętnie zwasalizowany przez Rosję. Naród dojrzał, ale jest o krok od utraty państwa.

Słowa o doświadczeniu narodowego powstania wypowiedział w rozmowie z DGP Andrej Sannikau, który za kandydowanie w wyborach prezydenckich w 2010 r. zapłacił ciężkim więzieniem, a potem zdecydował się na emigrację. 15 lat temu na ulice Mińska pod pały milicji wyszło kilkanaście tysięcy ludzi. Demonstrację rozpędzono, kilkaset osób przeszło przez areszty, Białoruś na kilka lat trafiła na zachodnią czarną listę. Łukaszenka wrócił na salony, gdy nadeszła ku temu okazja: zdystansował się od agresji Rosji na Ukrainę w 2014 r., zajęcia przez nią Krymu i części Zagłębia Donieckiego. Gdy do Mińska na rozmowy prezydentów Rosji Władimira Putina i Ukrainy Petra Poroszenki przyjechali z Francji François Hollande i z Niemiec Angela Merkel, osiągnął życiowy sukces. Sukces, który zachęcił go do podbijania stawki.

W 2019 r. Łukaszenka skutecznie oparł się natarczywym próbom przyspieszenia integracji przez Rosję. Zaczął rozmawiać z Waszyngtonem o bezpieczeństwie, odebrał nawet w litewskiej Kłajpedzie próbny transport amerykańskiej ropy. Wysłał szefa Rady Bezpieczeństwa Stanisłaua Zasia do Warszawy na spotkanie z jego odpowiednikami z Polski, Stanów Zjednoczonych i Ukrainy, przyjął w Mińsku doradcę prezydenta USA Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona i sekretarza stanu Mike’a Pompeo. Warszawskie „spotkanie było próbą wciągnięcia Białorusi w bliższe relacje i współpracę w sprawach bezpieczeństwa w związku z sygnałami, które wydawał się wysyłać w tym czasie do Zachodu reżim prezydenta Łukaszenki” – przyznał ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w najnowszym wydaniu kwartalnika „Bezpieczeństwo Narodowe”, wydawanego przez BBN.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.