Absolutna dominacja Chin
Metale strategiczne stały się synonimem bajkowego Sezamu. Panuje przekonanie, że to właśnie w miedzi, kobalcie, neodymie czy lutecie kryją się nie tylko krociowe zyski dziś, lecz także klucz do panowania w przyszłości nad światem. Dobrze sobie na ten temat poczytać. Choć od razu muszę przestrzec, że nie płyną z tych lektur (zazwyczaj) wnioski budujące dla Zachodu. Nie inaczej jest z pracą ekonomistów z Centrum Badawczego im. Enrica Fermiego w Rzymie.
Badanie Francesca de Cunzo, Aurelia Patellego, Angeliki Sbardelli oraz Andrei Tacchelli dotyczy patentów związanych z metalami strategicznymi w trakcie całego łańcucha produkcyjnego. Chodzi o wydobycie i rafinację – prawa związane z tym etapem to 5 proc. ogółu. Potem jest ich komercyjne zastosowanie – w ogniwach, laserach, wyświetlaczach czy procesorach itd. Na ten fragment łańcucha przypada miażdżąca większość, bo ok. 90 proc. patentów. Nie można także zapominać o końcowej fazie życia surowców – recyklingu i utylizacji; to pozostałe 5 proc. patentów.
W badaniu ekonomistów szło przede wszystkim o geografię. Nie chodziło im jednak o wskazanie, kto posiada zasoby pierwiastków strategicznych, gdyż to wiadomo (Demokratyczna Republika Konga, Chiny, Afganistan, Australia, Chile), lecz o wskazanie na jakie rejony świata przypada własność know how związanego z obróbką tychże pierwiastków. Jeżeli pójść tropem zaproponowanym przez Włochów, dostajemy inny nieco obrazek. W tej optyce liczy się bowiem nie tyle, kto na nich siedzi, tylko – kto dominuje w procesie ich przetwarzania na potrzeby współczesnych gospodarek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.