Oko cyklonu
Na wynegocjowanie umów handlowych z ok. 70 państwami, które według Waszyngtonu zgłosiły chęć rozmów z USA, prezydent Donald Trump dał swojej ekipie 90 dni. Po upływie ponad połowy zaplanowanego czasu nie podpisano żadnego dokumentu. Udało się jedynie uzgodnić ramowe warunki handlu z Wielką Brytanią oraz zawrzeć porozumienie z Chinami znoszące wzajemne, zaporowe cła. Na podstawie tych dwóch przykładów można wyciągnąć wnioski, na jakich warunkach sprzedawane będą zagraniczne towary na największym rynku zbytu.
Wielka Brytania to jeden z najbliższych sojuszników Ameryki, z którym miała ona w 2024 r. niewielką nadwyżkę w handlu. Chiny to strategiczny rywal USA – w zeszłym roku Stany zanotowały deficyt w wysokości 295 mld. W przypadku obydwu państw utrzymane zostały podstawowe 10-proc. stawki celne. To pokazuje, gdzie obecnie jest granica ustępstw Trumpa w polityce celnej.
Można też przypuszczać, że dopełnieniem barier celnych będą podwyższone stawki na wybrane sektory, wyłączone z ceł ogólnych, a uznawane przez Waszyngton za strategiczne. Takie jak motoryzacja. Samochody sprowadzane do Ameryki obłożone są 25 proc. cłem. Od pewnego czasu administracja Trumpa sygnalizuje gotowość do wprowadzenia taryf na mikroprocesory i produkty farmaceutyczne, a w kolejce czekają m.in. drewno i miedź. Sojusznicy mogą jednak liczyć na ustępstwa. Wielka Brytania wynegocjowała obniżenie ceł na pierwsze 100 tys. samochodów wyeksportowanych w danym roku do USA z 25 do 10 proc. i uzyskała obietnicę preferencyjnego potraktowania w przypadku ceł na farmaceutyki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.