Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Przed Zełenskim trudny sprawdzian w parlamencie

5 maja 2025
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

U kraińcy trzykrotnie negocjowali z Amerykanami treść umowy o współpracy przy wydobyciu surowców naturalnych. Dwukrotnie musieli przy tym usuwać z niej neokolonialne zachcianki administracji Donalda Trumpa, zaczynając negocjacje od zera. Dlatego prezydent Wołodymyr Zełenski stara się w mało demokratyczny sposób niwelować ryzyko kolejnego wyzerowania umowy i naciska na parlament, by nawet nie myślał odrzucić jej w trakcie planowanej wstępnie na 8 maja ratyfikacji. Posłowie pewnie się na nią zgodzą, ale dojrzewa wśród nich bunt. Rada Najwyższa od dawna nie jest traktowana poważnie przez ośrodek prezydencki, co doskonale pokazała jej rola podczas negocjowania ważnej dla przyszłości Ukrainy umowy.

Sam pomysł, który przysporzył Ukraińcom tyle bólu głowy, by związać Amerykanów z przyszłością ukraińskiej gospodarki poprzez wspólną eksploatację złóż, pochodzi od Zełenskiego. Propozycja znalazła się w pięciopunktowym planie zwycięstwa, z którym późnym latem i jesienią 2024 r. objeżdżał on zachodnie stolice. Ten konkretny punkt był przeznaczony dla uszu Trumpa, który wyrastał wtedy na faworyta listopadowych wyborów. Ukraińcy pierwszy projekt umowy wynegocjowali jeszcze z administracją Joego Bidena, jednak po wyborach w Stanach Zjednoczonych wstrzymali się z jej podpisaniem, by dać ją Republikanom w prezencie na inaugurację. Trump miał jednak swoje plany i skierował do Kijowa sekretarza skarbu z projektem wywracającym logikę pomysłu do góry nogami.

Zełenski w mało dyplomatyczny sposób odrzucił projekt, słusznie uznając, że przekształciłby on Ukrainę w kolonię USA na kształt nowoczesnej wersji Konga Belgijskiego. To doprowadziło do pierwszej scysji z nową administracją. W toku negocjacji Amerykanie niespodziewanie gładko ustąpili z większości żądań. Finalny – wydawałoby się – wariant był gotowy do podpisania podczas wizyty Zełenskiego w Białym Domu, która zakończyła się awanturą. Gotowy projekt Trump wyrzucił do kosza, a kolejna propozycja, którą wysunął, przywracała wiele neokolonialnych oczekiwań, na czele z uznaniem całej pomocy udzielonej Kijowowi przez Bidena za oprocentowany dług, który Ukraina miałaby spłacać eksploatacją złóż i infrastruktury. W toku rokowań Ukraińcy powtórzyli sukces poprzednich rund. Podpisana 1 maja umowa znów jest możliwa do zaakceptowania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.