100 dni Trumpa: chaos zamiast przełomu
Nowa administracja miała zakończyć trwające na świecie konflikty. Wywołała wojnę handlową i doprowadziła gospodarkę USA na skraj kryzysu
Setny dzień rządów nowej administracji prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump będzie świętować na wiecu w Michigan, jednym z kluczowych stanów, które przejął w zeszłym roku od demokratów na swojej drodze do Białego Domu. W amerykańskiej tradycji to symboliczny moment, podczas którego mierzy się postępy nowych przywódców w stosunku do ich obietnic z kampanii wyborczej. A tych w przypadku Trumpa było sporo. Na kampanijnym szlaku zapewniał m.in., że w 24 godziny od objęcia urzędu doprowadzi do zakończenia wojny w Ukrainie. W ubiegłotygodniowym wywiadzie dla magazynu „Time” przyznał jednak, że nie były to poważne zapowiedzi. – Cóż, użyłem przenośni i mówiłem przesadnie, aby podkreślić pewien punkt – stwierdził. I dodał: – Oczywiście ludzie wiedzą, że żartowałem.
Bez rezultatów
Nie udało się dotrzymać nawet bardziej realistycznego, zdaniem przedstawicieli nowej administracji, terminu zakończenia wojny. Współpracownicy Trumpa, w tym wysłannik ds. Ukrainy Keith Kellogg, wskazywali, że do porozumienia może dojść właśnie w pierwszych 100 dniach urzędowania nowego prezydenta. Strategia ustępstw wobec Moskwy, obietnice powojennej współpracy biznesowej i bezpośrednie rozmowy Amerykanów z przedstawicielami Kremla w Rijadzie nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, a dalsze losy wojny pozostają niepewne. „Zaczynam myśleć, że może on wcale nie chce zakończyć wojny, tylko mnie zwodzi i trzeba będzie potraktować go inaczej” – napisał w sobotę o Putinie amerykański przywódca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.