Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Trump kontra Chiny. Pierwsze starcie

18 kwietnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wojna handlowa trwa w najlepsze. I niech was nie zwiedzie zawieszenie najbardziej drakońskich stawek celnych przez Donalda Trumpa na 90 dni. Raz, że nie oznacza to powrotu do punktu wyjścia – w mocy pozostają cła sektorowe (np. auta, aluminium, farmaceutyki). Dwa, że zawieszenie dotyczy wszystkich z wyjątkiem Chin. A przecież nie jest żadną tajemnicą, że to właśnie nowe ułożenie relacji handlowych z Pekinem jest najważniejszym celem ekonomicznym obecnej administracji USA.

Wojna się rozkręca. Śledzić zmagania nie będzie łatwo, bo nasza wiedza o chińskiej gospodarce jest niepełna, a tamtejsze życie polityczno-gospodarcze nieprzejrzyste. Cóż więc obecnie widzimy? Amerykę Trumpa, która chce wywrócić do góry nogami relacje handlowe z Pekinem. W optyce administracji stały się one dla Chin maszynką do zarabiania pieniędzy, zaś korzyści dla Waszyngtonu są iluzoryczne. Bo cóż z tego, że chińskie towary są (choć nie wszystkie) tanie i dostępne? Skoro drugą stroną tego procesu jest to, że import chińszczyzny czyni amerykańską produkcję nieopłacalną. Póki rzecz dotyczyła tylko importu skarpetek i pończoch (1,3 mld dol. na niekorzyść USA w samym tylko 2023 r.) to jeszcze nie był aż tak wielki problem. Problem w tym, że ów import to coraz częściej towary wysokoprzetworzone i najbardziej zyskowne – elektronika, samochody i farmaceutyki. Oczywiście, Chiny nie mają interesu w tym, by korzystny dla siebie układ zmieniać. Pekin pilnuje tylko, by w ślad za nadwyżkami handlowymi nie wzmacniał się kurs renminbi wobec dolara. A może to robić bez przerwy – bank centralny Państwa Środka jest integralną częścią tamtejszego rządu.

Stąd wojna. Zaczął ją Trump, a Chińczycy odpowiedzieli ogniem ceł odwetowych. Ale ważniejsze jest to, co odbywa się poza zasięgiem wzroku zwykłego zjadacza chleba. Coś takiego zdarzyło się po 2 kwietnia (po „Dniu Wyzwolenia Ameryki”, jak Trump nazwał nałożenie ceł na resztę świata). Reakcją było ostre tąpnięcie na rynkach finansowych. Mieliśmy też znaczący spadek wartości dolara. A także pogorszenie warunków sprzedaży amerykańskich papierów dłużnych. To ostatnie zostało zinterpretowane jako wotum nieufności inwestorów wobec polityki Trumpa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.