Gdzie Le Pen nie może, tam Bardellę pośle
M arine Le Pen od miesięcy pozostaje liderką sondaży przed zaplanowanymi na 2027 r. francuskimi wyborami prezydenckimi. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach na skutek wczorajszej decyzji sądu nie wystąpi. Le Pen otrzymała pięcioletni zakaz sprawowania funkcji publicznych i jedyną deską ratunku pozostaje dla niej złożenie apelacji od wyroku. Obecnie liderka skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego jest wykluczona z wyborów, choć wyrok nie pozbawia jej obecnego mandatu posłanki francuskiego parlamentu.
Le Pen prowadzi w sondażach właściwie od jesieni 2022 r., czyli pierwszych miesięcy drugiej kadencji Emmanuela Macrona. Wydaje się, że liderka Zjednoczenia Narodowego przekroczyła próg 30 proc. poparcia i od wielu miesięcy oscyluje ono w granicach 35–38 proc. Najpoważniejszym kontrkandydatem dla niej jest były premier Édouard Philippe, na którego głos chce oddać 22–25 proc. Francuzów. Sęk w tym, że wybory prezydenckie odbędą się dopiero w połowie maja 2027 r. I jak to często bywa w przypadku francuskiego wyścigu o najważniejsze stanowisko w państwie, realni kandydaci późno ogłaszają swój start, a kampania przybiera na sile dopiero na kilka tygodni przed wyborami. Tym razem jednak – na skutek decyzji sądu i potencjalnego zakazu startu Le Pen – sytuacja może być zupełnie inna.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.