Protesty nie gasną. Gospodarka słabnie
Mimo represji ze strony władz tłumy zwolenników tureckiej opozycji i aresztowanego w środę Ekrema Imamoglu protestowały w weekend w Stambule. To odpowiedź na wezwanie opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), z której pochodzi Imamoglu (miał wczoraj ogłosić start w wyborach prezydenckich. Aresztowanie zablokowało tę decyzję). Demonstracje odbywają się w parku Sarachane. Trwają od środy po hasłem: „Ramię w ramię przeciw faszyzmowi” oraz „Jesteśmy żołnierzami Mustafy Kemala” założyciela CHP. Mieszkańcy miasta wyraźnie sympatyzują z demonstrującymi. Pod protesty podłączyła się również pozostająca w koalicji z Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, prawicowa Partia Narodowego Działania (MHP). Demonstrujący powszechnie zasłaniają twarze maseczkami higienicznymi. Policja próbuje ustalać tożsamość biorących udział w protestach. Aby ograniczyć ich skalę, władze wprowadziły ograniczenia w możliwości korzystania z mediów społecznościowych.
Decyzja władz o aresztowaniu cieszącego się popularnością Imamoglu już odbija się na tureckiej gospodarce. Słabnie turecka lira, a rząd dokonał wielkiej operacji wsparcia lokalnej waluty.
Sytuacja wokół tureckiej gospodarki nie poprawi się po wczorajszej decyzji prokuratury. Zwróciła się ona do sądu z wnioskiem o aresztowanie burmistrza Stambułu Ekrema Imamoglu i czterech jego współpracowników do czasu rozprawy w związku z zarzutami dotyczącymi korupcji i powiązań z terroryzmem. Polityk, który stanowczo zaprzecza zarzutom, skończył w sobotę składanie zeznań na komendzie policji, a wieczorem tego dnia został przewieziony do sądu na dalsze przesłuchania. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.