Z gracją złotej piły mechanicznej
St any Zjednoczone potrzebują zmian, a Amerykanie chcą zmian. Ale jeśli mają one wyglądać jak to, co serwują Donald Trump i Elon Musk, może lepiej nie ruszać niczego. Bo jeszcze się zawali. Rozwiązaniem w USA nie powinno być „mniej państwa”, lecz „więcej państwa” i nie „mniej demokracji”, ale „więcej demokracji”. I nie chodzi tu o ślepą wiarę w interwencjonizm, ale o realne wsparcie obywateli, lepsze usługi publiczne i reprezentujący prawdziwe interesy Amerykanów system polityczny. Realne zmiany to nie demontaż państwa, lecz jego reforma tak, by służyło wszystkim, a nie tylko najbogatszym. USA dotyczy to w sposób szczególny.
Weźmy np. służbę zdrowia. USA w 2025 r. to kraj, który mimo wydawania na ten cel 18 proc. PKB wciąż nie potrafi zapewnić swoim obywatelom podstawowej – z punktu widzenia Europy – opieki zdrowotnej. To państwo, w którym człowiek po wypadku nie wie, czy bardziej martwić się utratą nogi, czy długiem na pół miliona dolarów za hospitalizację. Gdzie insulina kosztuje kilkaset dolarów, a instytucje pozwalają gigantom farmaceutycznym bezkarnie hasać po rynku, dyktować warunki, uzależniać od leków. Gdzie świadomość niesprawiedliwości jest tak ogromna, że powszechną sympatią cieszy się Luigi Mangione, który zastrzelił w grudniu w Nowym Jorku dyrektora jednej z większych firm ubezpieczeniowych w kraju.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.