Lot koszący niemieckiego establishmentu
W najbliższą niedzielę w Niemczech odbędą się przyspieszone wybory. Jak opisać towarzyszący im stan ducha i sondaży? Na myśl przychodzi kwestia wypowiedziana przez Anatolija Diatłowa (w tej roli Paul Ritter) w serialu HBO „Czarnobyl”, czyli: „3.6 roentgen, not great, not terrible” („3,6 roentgenów, nie jest dobrze, nie jest źle”). Te słowa padają już po tym, jak doszło do stopienia prętów, a potem wybuchu całego reaktora, a używany przez obsługę licznik Geigera wskazywał tylko 3,6 roentgenów, bo zabrakło mu podziałki.
W niektórych ostatnich sondażach chadecja (CDU) zeszła tymczasem poniżej 30 proc., a uważana za skrajnie prawicową Alternatywa dla Niemiec (AfD) przekroczyła 20. Zwykle, jak to typowa partia protestu, była przeszacowana, teraz jednak może być inaczej. Po wyborach w USA, udzieleniu poparcia przez Elona Muska, nowych zamachach dokonanych przez migrantów, antyprawicowych demonstracjach lewicy i nerwowych ruchach wokół zaostrzenia prawa migracyjnego, wynik AfD może naprawdę niejednego zaskoczyć. A wielu wyborców może po prostu nie mówić w sondażach prawdy o swoich preferencjach wyborczych, dokładnie tak, jak było przed wyborami w USA.
Oczywiście, AfD nie będzie rządzić, będzie jednak z całą pewnością co najmniej drugą najliczniejszą frakcją w Bundestagu. Zdesperowani establishmentowi wyborcy są gotowi na wszystko, byleby zatrzymać marsz skrajnej prawicy do władzy. W większości preferowaliby GroKo, czyli koalicję chadecko-socjaldemokratyczną (mimo że lider SPD Olaf Scholz należy do najbardziej nielubianych kanclerzy w historii), ale może się okazać, że ich deputowani nie wystarczą, by zbudować rząd. Ratunkiem mogłaby być tzw. Kenia, czyli koalicja czarno-czerwono-zielona, ale na taką nie chce się zgodzić konserwatywne skrzydło chadecji pod wodzą Markusa Södera, lidera bawarskiej CSU, siostrzanej partii CDU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.