Krok w tył Komisji Europejskiej
Presja ze strony sojuszników i europosłów z własnej frakcji zmusiła Ursulę von der Leyen do ustępstw w sprawie przyszłego wieloletniego budżetu UE. Ale instytucjonalny konflikt będzie się tlił jeszcze przez wiele miesięcy
Pod koniec października na biurko szefowej Komisji Europejskiej (KE)trafił list wystosowany przez cztery europarlamentarne frakcje: Europejską Partię Ludową (EPL), z której wywodzi się Niemka, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (S&D), Odnówmy Europę oraz Zielonych – Wolny Sojusz Europejski (Greens/EFA). To cztery centrowe grupy mające większość w Parlamencie Europejskim i tworzące w nim nieformalną koalicję popierającą von der Leyen.
Pismo było wyrazem krytyki wobec ogłoszonego w lipcu projektu Wieloletnich Ram Finansowych UE (WRF) na lata 2028–2034. Propozycja opracowana przez KE, w tym polskiego komisarza ds. budżetu Piotra Serafina, opiewa na rekordowe 1,8 bln euro i przewiduje m.in. pięciokrotny wzrost wydatków na bezpieczeństwo i kosmos oraz utworzenie nowego funduszu konkurencyjności. I za te aspekty była chwalona. Z drugiej strony europosłowie od samego początku głośno oponowali przeciwko daleko idących zmian w strukturze podziału środków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.