Rozszerzenie dwóch prędkości
Bruksela nie wyklucza, że pierwsze od 2013 r. rozszerzenie Unii może nastąpić w ciągu pięciu lat. Na przeszkodzie stoi jednak nie tylko zróżnicowane tempo reform w krajach kandydujących, ale i podziały wewnątrz samej Wspólnoty
– Proces rozszerzenia postępuje dziś szybciej niż w ciągu ostatnich 15 lat. Nie możemy sobie jednocześnie pozwolić na utratę impetu. Światowy porządek się zmienia, a bezpieczeństwo Europy jest coraz bardziej zagrożone – powiedziała szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas podczas prezentacji raportu podsumowującego działania poczynione w ciągu ostatnich 12 miesięcy przez państwa ubiegające się o akces do Unii Europejskiej.
Finalizacja procesu rozszerzeniowego, będąca jednym ze strategicznych priorytetów władz UE, może urzeczywistnić się już w 2030 r. – To realistyczny cel – twierdzi Kallas. Brukseli zależy na przyspieszeniu tempa negocjacji, ale stanowczo podkreśla, że nie zamierza przymykać oka na brak postępów w realizacji reform. Spośród 10 państw starających się o akces do UE komisarze szczególnie docenili aktywność Albanii, Czarnogóry, Mołdawii i Ukrainy. Na drugim biegunie znalazły się Bośnia i Hercegowina, Gruzja, Kosowo, Macedonia Północna, Serbia i Turcja. Wobec Tbilisi Komisja Europejska była zdecydowanie najsurowsza, konkludując, że proces akcesyjny został de facto wstrzymany, Gruzja sukcesywnie oddala się od zasad demokracji i „jest uznawana za państwo kandydujące jedynie z nazwy”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.