Fakty o polskiej prowincji Ghazni
Liczący dwa tysiące żołnierzy polski kontyngent w Afganistanie należy do średnich i nie najgorzej wyposażonych.
Dla porównania: w sąsiedniej i podobnej wielkości co Ghazni prowincji Uruzgan Holendrzy, Australijczycy i Czesi mają w sumie 2700 żołnierzy. Z kolei Amerykanie w pobliskich prowincjach Logar i Wardak (o łącznej powierzchni o ponad połowę mniejszej niż Ghazni) rozlokowali aż 3,5 tysiąca wojskowych. Analitycy przyznają zgodnie: w Ghazni najważniejszym problemem w tej chwili nie jest brak ludzi, tylko sprzętu do ich transportu: przede wszystkim dostosowanych do warunków górskich śmigłowców i odpornych na ładunki wybuchowe MRAP-ów.
Według oficerów polskiego Dowództwa Operacyjnego (DO) Ghazni nie jest dla rebeliantów celem strategicznym. Prowincja spełnia funkcje tranzytowe. Najważniejszym przeciwnikiem są rebelianci związani z pakistańskim ruchem talibskim dowodzonym przez 28-letniego Hakimullaha Mehsuda, część podlega pod szurę w Kwecie i legendarnego mułłę Omara. Nie bez znaczenia są również wpływy grupy - przez Amerykanów uznawaną za najbardziej niebezpieczną i jedną z najlepiej zorganizowanych - dowodzonej przez Siradża Hakkaniego - syna Dżalaludina Hakkaniego - legendarnego komendanta mudżahedinów w czasie wojny z Sowietami. Siły USA wykluczają jakąkolwiek formę prowadzenia rozmów pokojowych z Hakkanim, uznając go za bliskiego współpracownika Al-Kaidy. Siradż - zgodnie z wojskową nowomową nazywany neotalibem - przejął od organizacji Osamy bin Ladena metody prowadzenia walki. Jego grupa wyspecjalizowała się w atakach dokonywanych przez zamachowców-samobójców. Według magazynu Long War Journal w Ghazni działa również elitarna jednostka Al-Kaidy tzw. Laszkar Al-Zil (swoje bazy ma w Pakistanie). Jej instruktorzy mają szkolić miejscowych rebeliantów przede wszystkim w budowaniu wyrafinowanych ładunków wybuchowych. Jak donosi LWJ, w połowie listopada we wspólnej operacji afgańskich i amerykańskich służb specjalnych w mieście Ghazni aresztowano instruktora z Laszkar Al-Zil. W prowincji niewielkie wpływy ma ugrupowanie Gulbudina Hekmatiara. Zdaniem analityków właśnie jego Hezb-i-Islami jest siłą, z którą rozmowy o zawieszeniu broni rokują powodzenie.
Polscy wojskowi przyznają, że mamy problem z nakreśleniem jednoznacznego portretu przeciwnika. Część grup zbrojnych ma charakter czysto kryminalny i nie stawia sobie celów politycznych. Dodatkowo siły rebelianckie mają zdecentralizowane dowództwo, co utrudnia ich namierzenie i eliminowanie.
W Ghazni mamy do dyspozycji cztery śmigłowce szturmowe Mi-24 i cztery transportowce Mi-17. Trzy egzemplarze Mi-17 kosztują tyle samo co jeden amerykański black hawk. Od czasu gdy mamy własny transport, straciliśmy dwa Mi-24. Jednego najprawdopodobniej zestrzelili rebelianci. Transport lądowy zapewniają opancerzone Rosomaki i amerykańskie MRAP-y. Dowodem na to, że śmigłowców jest za mało, są doświadczenia z prowadzonych w tym roku akcji antyrebelianckich. Podczas lipcowej operacji Clean Space w położonym na wysokości 2,5 metrów n.p.m. dystrykcie Raszidan desantu polskich oddziałów nie prowadzono z Mi-17. Transport zapewniały amerykańskie CH-47 Chinook ochraniane nie przez polskie latające fortece Mi-24, ale amerykańskie śmigłowce szturmowe AH-64 Apache.
Polacy mają w Ghazni w tej chwili kontyngent złożony z 2 tys. żołnierzy. Docelowo będzie ich o 600 więcej. Dla porównania sowieci w latach 80. utrzymywali w Ghazni jeden batalion, który w najbardziej gorących okresach wojny nie przekraczał tysiąca żołnierzy.
Do listopada 2009 (od 2002 roku) Polska wydała na misję około 1,5 mld zł. Jesienią rząd uchwalił tzw. pakiet afgański. Przewiduje on w 2010 r. finansowanie większe, niż misja kosztowała do tej pory - 1,9 mld zł. Kupione będą m.in. nowe śmigłowce, bezzałogowe samoloty rozpoznawcze i rosomaki. Pozostałe 600 tys. przewidziano na bieżące wydatki, m.in. wynagrodzenie. Wynosi ono od 7,7 tys. zł brutto (szeregowiec) do 21 tys. (generał).
@RY1@i02/2009/247/i02.2009.247.000.0007.001.jpg@RY2@
Podzielona prowincja
Zbigniew Parafianowicz
zbigniew.prafianowicz@infor.pl
współpraca Iwona Dudzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu