Samaranch na usługach KGB?
Wiem to od człowieka, który go zwerbował, byłego podpułkownika KGB Władimira Popowa. Razem napisaliśmy książkę "KGB gra w szachy".
Rzeczywiście, proszę jednak zobaczyć, jakie decyzje podejmował MKOl pod jego przewodnictwem. Państwa socjalistyczne znajdowały się pod opieką MKOl.
Wszyscy wiedzieliśmy, że sowieccy sportowcy byli zawodowcami - zarabiali na sporcie, i to całkiem przyzwoicie. Jednocześnie przez MKOl byli uznawani za amatorów i mogli startować w zawodach międzynarodowych. Tymczasem sportowcy z USA, którzy zostali uznani za zawodowców, nie mieli takiej szansy. Zwiększało to liczbę zdobytych medali, którymi mógł szczycić się ZSRR. Inny przykład to zakaz udziału sportowców RPA w igrzyskach, czego zażądali Sowieci. A decyzja o organizacji olimpiady w 1980 r. w Moskwie? Po wkroczeniu Rosjan do Afganistanu prezydent Carter wycofał ekipę USA z zawodów. MKOl mógł poprzeć Waszyngton i zawiesić igrzyska czy zorganizować je w innym miejscu. Przecież skoro, jak pan mówi, Samaranch był takim frankistą, to miał okazję się zemścić na Moskwie za jej zaangażowanie w hiszpańską wojnę domową. Tymczasem antykomunista Samaranch stanął po stronie Breżniewa, a nie Cartera.
Pod koniec lat 70. został pierwszym ambasadorem Hiszpanii w Związku Sowieckim. Były frankistowski minister sportu kolekcjonował antyki. Hobby to kontynuował również w ZSRR. Przepisy dotyczące staroci były wówczas wyjątkowo rygorystyczne, więc Samaranch po prostu przemycał swoje cacka. Myślał, że KGB nic o tym nie wie. Kiedy bezpieka miała już wystarczającą liczbę kompromitujących dowodów, zaczęła szantażować dyplomatę. Samaranch miał do wyboru: albo zostać bohaterem skandalu, albo agentem. Wybrał to drugie. Gdyby się nie zdecydował na współpracę, dziś zapewne w ogóle byśmy nie wiedzieli, że ktoś taki istniał.
Zwerbowanie dyplomaty europejskiego państwa zawsze było sukcesem KGB. Istniało duże prawdopodobieństwo, iż po wyjeździe z placówki w Moskwie zostanie premierem lub kimś znaczącym w strukturach europejskich. Nie da się przewidzieć kariery agenta, ale można mu ją ułatwić, np. przeszkadzając konkurentom. Kiedy pojawił się pomysł, by został szefem MKOl, ZSRR wykorzystał swoje silne wpływy w tym środowisku. Nie było większego problemu z wyborem. Zresztą pozostaje honorowym prezesem MKOl do dziś.
Bez wsparcia Samarancha Rosji nie zostałoby przyznane prawo organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 r. Sami Rosjanie myśleli, że to żart, przecież Soczi to kurort letni. To tak, jakby ktoś wpadł na pomysł organizowania zimowej olimpiady w okolicach równika. Rosja ma pod dostatkiem zimowych ośrodków. Skąd więc tak niecodzienny pomysł? Soczi jest kurortem rosyjskiej elity. Inwestowanie tam gigantycznych państwowych pieniędzy jest korzystne z punktu widzenia tych, którzy mają tam posiadłości, czyli nomenklatury. Za środki z budżetu powstaną tam ośrodki, które później przejdą w prywatne ręce. Olimpiada w Soczi jest pomysłem rosyjskich elit na zwiększenie stanu swojego posiadania. Bez Samarancha tego projektu nie dałoby się zrealizować.
@RY1@i02/2009/242/i02.2009.242.186.0009.001.jpg@RY2@
Juan Antonio Samaranch (z lewej) i prezes RKOl Witalij Smirnow, 1998 r.
AFP
rosyjski historyk mieszkający w USA, współautor książek "Wysadzić Rosję" oraz "KGB gra w szachy"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu