Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Europie nie podoba się wojna USA

3 lipca 2018

Prezydent USA, zapowiadając, że jego kraj wzmocni misję stabilizacyjną ISAF w Afganistanie o 30 tys. Żołnierzy, zaapelował jednocześnie do europejskich państw NATO o zwiększenie swoich kontyngentów.

Oficjalnie niemal wszyscy poparli nową strategię Obamy. Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen obiecał, że europejska część Sojuszu na pewno wystawi nowy kontyngent. Tyle że określił jego liczbę na 5 tys. żołnierzy, a prezydent USA poprosił o 10 tys.

Najważniejsze państwa Sojuszu - Francja i Niemcy - na razie mówią "nie". Na wysłanie posiłków na południe Afganistanu zgadzają się Brytyjczycy (500 żołnierzy). Deklarację złożyła również Polska (600).

Obecnie największe naciski Waszyngton wywiera na Berlin. Według dziennika Lepiziger Volkszeitung Obama zwrócił się do Angeli Merkel z prośbą o co najmniej 2,5 tys. nowych żołnierzy (zwiększyłoby to obecność oddziałów Bundeswehry do 7 tys.). Szefowa rządu RFN zadeklarowała, że ewentualne decyzje w tej sprawie podejmie dopiero po zaplanowanej na 28 stycznia międzynarodowej konferencji dotyczącej przyszłości Afganistanu, która ma się odbyć w Londynie. Szanse na to, by Niemcy spełnili prośby USA, są niewielkie.

Wątpliwości mają też Francuzi, którzy na razie wysłali do Afganistanu 3100 żołnierzy. Amerykanie proszą o 1,5 tys. więcej. - Jedyne opcje, jakie w tej chwili rozważamy, to logistyczne wsparcie ISAF poprzez wyposażenie misji w ekwipunek czy pomoc cywilną - mówił dziennikowi Le Mone francuski dyplomata. Równie słaby zapał do walki ma Hiszpania, która ogłosiła, że wyśle nie więcej niż 200 żołnierzy (w Afganistanie jest tysiąc Hiszpanów. Tymczasem władze w Madrycie dysponują armią o 20 tys. liczniejszą od polskiej). - Doceniam wysiłek prezydenta Obamy w przygotowanie nowej strategii dla tej wojny, ale nie zapominajmy, że panuje kryzys ekonomiczny i pewnym nietaktem jest oczekiwanie od sojuszników, że stać ich będzie na wysłanie dodatkowych żołnierzy. Co ciekawe, biedniejsi członkowie NATO i kraje do Sojuszu aspirujące zawsze chętniej pomogą USA - komentuje w rozmowie z DGP John Brown z uniwersytetu Georgetown.

Radosław Korzycki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.