Naprawdę chcieliśmy budżetu, a nie innej teki
Czy walcząc o prestiżowe, ale jednak niedające wielu kompetencji, stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego dla Jerzego Buzka, nie pozwoliliśmy, aby realna władza w UE przeszła nam przed nosem?
ROZMOWA
JĘDRZEJ BIELECKI:
MIKOŁAJ DOWGIELEWICZ*:
Teraz już możemy powiedzieć uczciwie, że nam zależało właśnie na tece budżetowej dla polskiego komisarza. Szczególnie gdy okazało się, że już w przyszłym roku Komisja Europejska ma opublikować propozycję założeń następnego budżetu UE na lata 2014 - 2020. Chcieliśmy, aby komisarz ds. budżetowych otrzymał jasną odpowiedzialność za przygotowanie tej propozycji. I to się udało. Taki opis tego stanowiska, jaki ustalił premier Donald Tusk z Jose Manuelem Barroso, został ostatecznie przyjęty.
Od pewnego czasu było jasne, że teka przemysłu będzie traciła na znaczeniu w nowym rozdaniu tek w Komisji, bo nie będzie jej już sprawował Guenther Verheugen.
Premier rozmawiał z Barroso kilka razy. Np. w październiku, gdy w Berlinie wręczał mu nagrodę. Później była długa rozmowa w cztery oczy, gdy Donald Tusk pojechał specjalnie w tej sprawie do Brukseli. Atutem Lewandowskiego nie są jednak tylko uprawnienia, ale także zaplecze największej grupy w Parlamencie Europejskim i kontakty z czasów, gdy był przewodniczącym komisji ds. budżetu w europarlamencie.
Tamten dokument, który wyciekł do prasy, był zbyt jednostronny, za bardzo odpowiadał płatnikom netto. Nowy będzie musiał być znacznie bardziej wyważony. Janusz Lewandowski doskonale rozumie podstawową potrzebę nadrobienia zaległości rozwojowych przez takie kraje, jak Rumunia, Litwa, Polska czy Słowacja. Będzie miał wrażliwe ucho na to, co się stanie z polityką rolną i polityką spójności. Ale Komisja będzie musiała przedstawić taką propozycję, która przynajmniej do pewnego stopnia będzie odpowiadała wszystkim 27 krajom członkowskim. Lewandowski będzie tu musiał wykazać się dużą sprawnością polityczną. Wierzę, że sobie poradzi, a Barroso pozyskał w nim ważnego partnera w rozgrywce budżetowej. Kształt przyszłego budżetu to będzie ważne zadanie także dla nas, bo to na polskie przewodnictwo w UE w 2011 roku przypada kluczowy moment negocjacji.
Za wcześnie, by mówić o konkretnych kwotach. Ale w latach 2014 - 2020 Polska powinna otrzymać szansę na znaczący skok cywilizacyjny. Dlatego polityka spójności musi zachować swoją obecną rolę w budżecie europejskim.
Spodziewam się ataków ze strony torysów. Mam nadzieję, że ich polityczni przyjaciele, czyli koledzy z PiS, powstrzymają te ataki. Brytyjczycy dążą do zachowania rabatu brytyjskiego i ograniczenia całego budżetu, niemal jego demontażu. Chcieliby też renacjonalizacji polityki rolnej. Dlatego w przesłuchaniu Lewandowskiego to będą najtrudniejsi adwersarze.
Odebrano mu część kompetencji jak pomoc państwa w sektorze energetycznym, co odbieram pozytywnie. Niemcy mają bardzo potężne koncerny energetyczne i to tworzyłoby wątpliwości co do bezstronności Komisji Europejskiej w tej sprawie. Ważne jest też, że Oettinger pochodzi z CDU. I zgodnie z tym, czego chce Angela Merkel, będzie działał na rzecz stworzenia wspólnej polityki energetycznej Unii. Liczę, że będzie też wspierał strategiczne projekty takie jak Nabucco. Zaś co do Nord Stream to sam nie zdecyduje o losie tego projektu. W obszarze energii kompetencje Brukseli nie idą aż tak daleko.
@RY1@i02/2009/233/i02.2009.233.000.004a.001.jpg@RY2@
Mikołaj Dowgielewicz: Polskę czeka skok cywilizacyjny
Witold Rozbicki / Reporter
* jest sekretarzem stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu