W nowej unijnej dyplomacji nie ma miejsca dla Polaków
1 grudnia zacznie pracować dyplomatyczny korpus Unii Europejskiej. Wśród 134 ambasadorów nie ma ani jednego Polaka
Dokładnie za tydzień 134 ambasadorów rozpocznie pracę jako reprezentanci UE w ramach unijnego korpusu dyplomatycznego. Żadnym z nich nie będzie Polak.
Rząd w Warszawie zapewnia, że walczy o wpływ na obsadę stanowisk powoływanych na mocy traktatu lizbońskiego. Jednak jak ustaliliśmy, wszystkie karty są już rozdane. Przyjdzie nam więc poczekać na nowe nominacje.
Ambasady Unii powstaną z przekształcenia istniejących od lat delegacji Komisji Europejskiej. Choć nasz kraj należy do Unii od ponad pięciu lat, żadnemu Polakowi nie udało się zostać szefem takiej placówki. A to właśnie szefowie obecnych delegacji KE będą pełnili funkcję nowych ambasadorów UE. - Takie stanowiska są zwieńczeniem kariery w ramach unijnych instytucji - komentuje w rozmowie z nami rzeczniczka KE ds. zagranicznych Christiane Hohmann.
Do tej pory delegacje KE miały ograniczone kompetencje, jednak na mocy przepisów traktatu lizbońskiego ambasadorowie zyskają uprawnienia, dzięki którym będą mieli wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej UE. Ich narodowość ma więc duże znaczenie. Placówki Unii nie będą - jak dotychczas - zajmowały się wyłącznie sprawami gospodarczymi. Zostaną w ich ramach utworzone sekcje polityczne. Unijni dyplomaci będą też zajmowali się sprawami obrony. Uzyskają również wpływ na decydowanie o wprowadzeniu lub nie sankcji wobec danego kraju.
Hiszpan w Rosji
Nowym ambasadorem Unii w Waszyngtonie będzie Grek, w Rosji placówką będzie kierował Hiszpan. Ale nawet w ambasadach UE w krajach sąsiadujących z Polską i kluczowych z punktu widzenia polskiej dyplomacji nie znajdą się nasi ludzie. Tak jest w Mińsku, gdzie charge d’affaire Unii jest Francuz. Unijną ambasadą w Kijowie pokieruje Portugalczyk (na trzeciorzędnych stanowiskach w ukraińskiej stolicy pracuje tylko dwóch Polaków).
Tymczasem to właśnie Polska, wraz ze Szwecją, wylansowała unijny program Partnerstwa Wschodniego. Jesteśmy krajem Unii, który najmocniej zaangażował się w pomoc dla Ukrainy.
Polska walczy o wiceszefa MSZ
Jak do tej pory Warszawie udało się przeforsować, by w przyszłości co trzeci nowy dyplomata był rekrutowany nie z Komisji Europejskiej i sekretariatu Rady UE, ale bezpośrednio z administracji państw członkowskich. To jedyna szansa na obsadzenie przez Polaków ważnych stanowisk w unijnych ambasadach.
Zdaniem analityków dziś mamy do czynienia dopiero z początkiem rywalizacji o wpływ na służbę dyplomatyczną Wspólnoty. W kwietniu unijni ministrowie spraw zagranicznych zdecydują, w jaki sposób mają być w przyszłości mianowani nowi ambasadorowie Unii. Określą również, czy nowa szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton będzie miała zastępców. Polska chciałaby, aby powstały nawet cztery takie stanowiska, m.in. ds. polityki wschodniej i bezpieczeństwa energetycznego. O jedno z nich starałby się wówczas Polak. - Będziemy walczyli, aby Polacy otrzymali kluczowe stanowiska w unijnej służbie dyplomatycznej w interesujących nas miejscach - mówi nam szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz.
Sikorski będzie blokował?
Raz w miesiącu nowa szefowa unijnego MSZ baronessa Ashton będzie przewodziła spotkaniom ministrów spraw zagranicznych UE. Wówczas będą podejmowane decyzje w sprawie polityki zagranicznej Wspólnoty.
Krytycy rozwiązań lizbońskich przekonują, że proces decyzyjny będzie blokowany przez obowiązującą zasadę jednomyślności. Szef MSZ Radosław Sikorski będzie więc mógł zawsze zablokować strategiczne rozstrzygnięcia, które uznałby za niekorzystne dla naszego kraju.
Już ustalono, że ekipa Ashton zajmie się także opieką konsularną nad obywatelami krajów "27". Ze względów finansowych może to skłonić polskie MSZ do całkowitej likwidacji placówek w wielu krajach Afryki, Ameryki Południowej i Azji. Wówczas Delegacja UE zostanie jedynym miejscem, które będzie reprezentowało tam interesy naszego kraju.
@RY1@i02/2009/230/i02.2009.230.000.009a.001.jpg@RY2@
Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt ułożył unijną kostkę Rubika. Nowi przywódcy UE to Van Rompuy, Barroso i Ashton
Reuters/Forum
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu