Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie szkolą afgańskich watażków

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W co najmniej czternastu miejscach w Afganistanie amerykańskie siły specjalne rozpoczęły tajny program szkolenia antytalibskich milicji plemiennych.

Sojusze z lokalnymi watażkami, którzy mają gwarantować bezpieczeństwo na pasztuńskim południu kraju - to efekt porażki programu budowy oficjalnej policji (ANP) i armii afgańskiej (ANA).

Szkolenie milicji plemiennych - wzorowane na amerykańskich doświadczeniach w Iraku - opisał we wczorajszym wydaniu dziennik Guardian. Źródła brytyjskiej gazety twierdzą, że Waszyngton przeznaczy na związane z nim wydatki aż 1,3 miliarda dolarów. Pomysł ma poparcie najważniejszych decydentów w USA oraz amerykańskiego dowódcy sił NATO w Afganistanie, wywodzącego się z sił specjalnych generała Stanleya McChristala.

Założenia projektu są proste: Amerykanie chcą wynajmować oddziały podporządkowane lokalnym komendantom oraz starać się przewerbować dotychczasowych stronników talibów. Do każdego z takich oddziałów dołączą członkowie sił specjalnych USA, którzy będą je szkolić i nadzorować ich działanie.

Jak przekonują walczący pod Hindukuszem żołnierze NATO, dziś większość rebeliantów współpracuje z talibami nie z powodów ideologicznych, tylko dla pieniędzy. A oferta złożona przez Amerykanów może znacznie uszczuplić szeregi fundamentalistów. Dla niezwiązanych trwałymi sojuszami z talibami Pasztunów zmiana patrona nie stanowi większego problemu. Krytycy wskazują jednak, że Amerykanie też nie mogą liczyć na długotrwałą lojalność nowej siły zbrojnej. Ich zdaniem proamerykańskość milicji skończy się wraz z obcięciem funduszy na jej opłacanie.

- Powoływanie milicji plemiennych to wynik problemów z budowaniem armii afgańskiej i policji z prawdziwego zdarzenia. Oni w tej chwili nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa - mówił nam zajmujący się szkoleniem żołnierzy i policjantów afgańskich polski oficer.

Zdaniem analityków efektem programu Amerykanów będzie powstanie pod Hindukuszem czwartej - obok zachodnich kontyngentów, afgańskiej armii i talibów - siły, która w chwili, gdy NATO postanowi się wycofać, zostanie bez pieniędzy, za to doskonale uzbrojona i chętna do uprawiania polityki za pomocą AK-47. Eksperci porównują sytuację do lat 90., gdy kraj opanowały niewielkie, ale nieprzyjmujące od nikogo rozkazów grupy zbrojne. Ich głównym zajęciem było panowanie na niewielkim terytorium (dystryktu lub kilku dystryktów) i zbieranie "podatków" na lokalnych drogach. Bezprawie, jakie panowało wówczas w całym kraju, przyczyniło się do tego, że Afgańczycy udzielili poparcia talibom.

@RY1@i02/2009/229/i02.2009.229.000.010a.001.jpg@RY2@

Członkowie lokalnej bojówki plemiennej w Kandaharze

AP

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.