Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kluczowe są teki związane ze wspólnym rynkiem

29 czerwca 2018

Które stanowiska w Komisji Europejskiej lub szerzej, w unijnej biurokracji, dają realną władzę, a nie tylko jej pozory?

ROZMOWA

@RY1@i02/2009/229/i02.2009.229.000.009b.001.jpg@RY2@

Marco Incerti

Materiały prasowe

Nazywany prezydentem UE Herman Van Rompuy już na pierwszej konferencji postawił sprawę jasno. Powiedział, że jego opinia się nie liczy, bo ważne jest to, co sądzi Rada Europejska, czyli przywódcy krajów Unii. W ten sposób sam siebie sprowadził do roli szefa sekretariatu. Unijna władza jest zupełnie gdzie indziej.

Podam przykład. Długo spekulowano, że Brytyjczycy tylko po to upierają się przy kandydaturze byłego premiera Tony’ego Blaira na szefa Rady Europejskiej, aby w ostatniej chwili ustąpić w zamian za tekę komisarza ds. jednolitego rynku. Wydaje mi się, że w tym jest sporo prawdy.

Chodzi ogólnie o wszystkich tych komisarzy, którzy zajmują się wspólnym rynkiem - konkurencją, przemysłem, transportem. Tu Komisja Europejska często ma bowiem wyłączność podejmowania decyzji. Ale nie tylko komisarze się liczą. Nie mniejszą władzę mają szefowie gabinetów. To kierowane przez nich zespoły przygotowują konkretne decyzje podejmowane przez Brukselę. Dlatego Francja przez dziesięciolecia zawsze miała zarezerwowanego szefa gabinetu komisarza ds. rolnictwa. Przyjęło się wręcz mierzyć wpływy danego kraju w Unii po liczbie szefów gabinetów i dyrektorów generalnych, których ma w Komisji Europejskiej.

Liczy się nie tylko polityka, ale także kompetencje. Zwykle szefami gabinetów i dyrektorami generalnymi są albo zawodowi urzędnicy KE, albo wysocy rangą urzędnicy z krajowej administracji, którzy muszą zawczasu przejść trudny proces selekcji.

, ekspert brukselskiego instytutu CEPS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.