Afganistan to problem globalny
Według sekretarza generalnego NATO Andersa Fogha Rasmussena rok 2010 okaże się decydującym dla przebiegu wojny w Afganistanie. Co według pana generała należy zrobić, by zapewnić wojskom ISAF zwycięstwo w prowincji Ghazni?
ROZMOWA
Naszym celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której poszczególne dystrykty i bazy po Polakach przejmą Afgańczycy - ANA i policja. Chcemy dążyć do tego, aby z każdym miesiącem rosły sprawność i możliwości narodowych sił bezpieczeństwa Afganistanu. Dziś jesteśmy razem - w Giro z policją, w Warriorze z wojskiem, zaś w Adżristanie - i z policją, i z wojskiem afgańskim. Oczywiście ten proces wymaga silnego rządu, a także policji i armii na satysfakcjonującym poziomie wyszkolenia. Dlatego działają tu nasze dwa zespoły instruktorów szkolących lokalną policję i cztery zespoły szkolące afgańskie wojsko. W zasadzie staje się normą, że inicjatywę w działaniach przejmują już żołnierze afgańscy, a my ich wspieramy.
W tej chwili trwa operacja typu "cordon and search" o kryptonimie "Thunder VII" prowadzona przede wszystkim przez 3. brygadę armii i policję przy naszym wsparciu powietrznym i lądowym. Ta operacja obejmuje rejony, w których pojawiają się talibowie.
Musi minąć co najmniej parę lat. Ich największą bolączką jest niedoinwestowanie. Np. gdy zginie żołnierz lub policjant afgański, jego rodzina traci żywiciela. Z kolei z powodu niskich zarobków Afgańczycy niechętnie garną się do armii i policji. Od połowy tego roku tempo naboru wyraźnie spada.
Brakuje wiary i poparcia dla rządu, co również niekorzystnie wpływa na proces integracji społeczeństwa. Afgańczycy nie są scaleni, nie mają tradycji państwowych, a głównie klanowe. Zależy im tylko na spokoju, obojętnie kto jest go w stanie zagwarantować - rząd, NATO czy talibowie. Jednak jeśli zrobimy wszystko co w naszej mocy, a miejscowi policjanci i żołnierze nie będą rezygnować ze służby, to w ciągu siódmej, ósmej czy dziewiątej zmiany jest bardzo realna szansa na całkowite przejęcie ciężaru odpowiedzialności za sytuację w Ghazni przez Afgańczyków.
Na to będzie miała przede wszystkim wpływ sytuacja polityczna w Afganistanie. Jeśli rząd afgański będzie w stanie zdobyć poparcie większości, to będzie to sprzyjać stabilizacji.
Misja jak najbardziej ma sens, natomiast źle się dzieje, że w wykonanie tej misji nie jest całkowicie zaangażowana ONZ, tylko NATO plus koalicja chętnych. Uważam, że operacja w Afganistanie powinna zostać rozszerzona na Pakistan. Trudno mówić o jakiejś granicy między tymi krajami. Z kolei NATO to dziś najskuteczniejsza organizacja na świecie. Tutaj działa na mocy mandatu ONZ, ale taka operacja w obu krajach mogłaby być skuteczniejsza gdyby podjęto ją pod skrzydłami ONZ. Bo to jest problem globalny, a nie lokalny - konsekwencje terroryzmu i rozwój narkobiznesu w niedługim czasie mogą odczuć także inne państwa.
W Polsce trwają różnego rodzaju prace analityczno-planistyczne, których celem jest przygotowanie wariantów, z którymi w pierwszej kolejności na pewno zostaną zapoznani Rada Ministrów i premier. Jeśli zostanie podjęta decyzja o zwiększeniu ilości naszych wojsk, to zwiększą się też i nasze możliwości, w tym między innymi w zakresie Force Protection. Dzisiaj kontyngent liczy około dwóch tysięcy żołnierzy i to jak dotąd wystarcza, aby wywiązać się z nałożonych zadań.
Ze względu na złą jakość dróg w prowincji olbrzymią część zadań operacyjnych i logistycznych realizujemy za pomocą śmigłowców. Transport powietrzny jest najlepszy i najszybszy w tutejszych warunkach. Nie ukrywam, że więcej śmigłowców to większy komfort, ale to, co mamy, jak na razie zapewnia wykonywanie zadań, które zostały nam postawione.
@RY1@i02/2009/223/i02.2009.223.000.012a.001.jpg@RY2@
Gen. Janusz Bronowicz
Seweryn Sołtys/Fotorzepa
*, dowódca VI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu