Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Został rok na pokonanie talibów

NATO apeluje do Polski o dosłanie posiłków do Afganistanu. Amerykański generał Curtis Scaparotti przekonuje w rozmowie z DGP: jeśli w 2010 r. nie odniesiemy sukcesu w walce z rebelią, o zwycięstwie będzie można zapomnieć

@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.000.0009.001.jpg@RY2@

Amerykański żołnierz na patrolu w prowincji Paktia

Sekretarz generalny NATO domaga się od Polski i pozostałych europejskich członków Sojuszu dosłania dodatkowych wojsk do Afganistanu. Ich zadaniem nie byłaby jednak walka z rebeliantami, ale szkolenie afgańskiej policji i wojska, by jak najszybciej przekazać siłom rządowym odpowiedzialność za kraj. Dowódca współpracującej z Polakami pod Hindukuszem 82. Dywizji Powietrznodesantowej, amerykański generał Curtis Scaparotti, przekonuje w rozmowie z nami, że na osiągnięcie takiego celu pozostało nie więcej niż rok. Oficerowie z brukselskiej kwatery NATO dodają: brak sukcesu do jesieni 2010 r. oznacza tylko jedno - koalicja międzynarodowa zmęczona wojną zacznie się sypać, a kolejne rządy rozpoczną wycofywanie swoich kontyngentów z Afganistanu.

- Apeluję do Polski i do wszystkich naszych sojuszników o zwiększenie misji szkoleniowych. Potrzebujemy ekspertów, pieniędzy, sprzętu. Jednym słowem, wszystkiego - mówił w Brukseli w odpowiedzi na pytanie Dziennika Gazety Prawnej sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rassmusen. - Zachodnie społeczeństwa stają się niecierpliwe, chcą widzieć postęp w wojnie. Wiedzieć, jak mamy z tego wszystkiego wyjść. Właśnie dlatego musimy szkolić więcej policjantów i żołnierzy afgańskich - dodawał.

Jak wyszkolić Afgańczyków

Dokładnie taki sam pomysł na przechylenie szali zwycięstwa na korzyść międzynarodowej koalicji ISAF ma dowódca 82. Dywizji Powietrznodesantowej i zarazem głównodowodzący zagranicznymi oddziałami na wschodzie Afganistanu, amerykański generał Curtis Scaparotti. - Rok 2010 będzie decydujący. Do zwycięstwa niezbędne są skutecznie działające afgańskie siły bezpieczeństwa - mówi nam Scaparotti, któremu podlegają również polskie oddziały. I dodaje, że dziś Amerykanie, mówiąc o konieczności zwiększenia liczby wojsk, mają na myśli przede wszystkim powiększenie armii afgańskiej. - Kiedy mówimy, że potrzebujemy więcej żołnierzy, mamy na myśli żołnierzy afgańskich - dodaje Scaparotti.

Biały Dom się waha

Po kilku miesiącach debaty w USA nad skalą zwiększenia liczby zagranicznych wojsk w Afganistanie dziś Biały Dom nie jest przekonany, czy postulowane przez Pentagon dosłanie 40 tys. dodatkowych żołnierzy amerykańskich rozwiąże problemy. Znacznie częściej pada pytanie, jak szybko zbudować wojsko i policję, przekonać umiarkowanych liderów rebelii do złożenia broni i opowiedzenia się po stronie rządu, jak walczyć z baronami narkotykowymi czy też uporać się z paraliżującą działanie państwa korupcją. Zaledwie wczoraj do mediów przeciekło stanowisko ambasadora USA w Kabulu, który jednoznacznie sprzeciwia się radykalnemu wzmacnianiu kontyngentu w Afganistanie. Według generała Karla Eikenberry’ego taki ruch "nie jest dobrym pomysłem".

Cały czas trwa również debata na temat tego, jak wykorzystać ewentualne posiłki i te wojska, które w Afganistanie już są. Niebawem zagraniczne oddziały zaczną się wycofywać ze słabo zaludnionych dystryktów, by skupić się na ochronie miast i ważnych obiektów strategicznych, takich jak choćby biegnąca przez polską prowincję Ghazni droga Kabul - Kandahar. Zmiana charakteru misji będzie dotyczyła również Polaków.

Za rok szczyt w Lizbonie

Wyraźna poprawa bezpieczeństwa w Afganistanie do końca 2010 r. to w tej chwili priorytet NATO. Za rok odbędzie się w Lizbonie szczyt podsumowujący dotychczasowe efekty misji. Również już od przyszłego roku spod Hindukuszu zamierzają wycofywać się pierwsze kraje: Holandia i Kanada. Jak przyznał w rozmowie z nami oficer z Kwatery Głównej NATO nadzorujący operację, brak sukcesu może sprowokować pozostałe państwa do rejterady i w efekcie porażkę Sojuszu w jednej z najważniejszych operacji w jego historii.

Jędrzej Bielecki z Brukseli

Jaromir Kamiński z Ghazni

Zbigniew Parafianowicz

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.