Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Unia walczy o resorty gospodarcze

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Podpis Vaclava Klausa pod traktatem lizbońskim dał sygnał do rozpoczęcie jednej z największych batalii w 52-letniej historii integracji europejskiej: bitwy o stanowiska.

- Chcemy jak najszybciej obsadzić wszystkie stanowiska - zapowiedział wczoraj premier Szwecji Fredrik Reinfeldt, który obecnie przewodzi pracom Unii Europejskiej. Na chętnych czeka 27 najważniejszych unijnych urzędów.

Co ciekawe, o ile o stanowisko szefa Rady Europejskiej ubiega się sporo kandydatów, to chętnych do objęcia funkcji przywódcy europejskiej dyplomacji jest znacznie mniej, mimo że będzie on zarazem wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. Żaden kraj jeszcze oficjalnie nie zgłosił tu swojego kandydata, obawiając się, że w razie jego porażki nie zdoła już wywalczyć znaczącej teki w ekipie Jose Manuela Barroso.

Francja i Niemcy od prestiżowego stanowiska wolą mieć pewność, że zachowają kontrolę nad polityką gospodarczą ekipy Barroso. I choćby w razie drastycznego przekroczenia limitu deficytu budżetowego zdołają uniknąć kary Brukseli. Dlatego Paryż walczy o to, by były szef francuskiej dyplomacji Michel Barnier otrzymał kluczową tekę rynku wewnętrznego, co pozwoli mu wprowadzić reformę systemu finansowego forsowaną od miesięcy przez Nicolasa Sarkozy''ego. Podobnie rozumuje Berlin, który chciałby dla byłego premiera Badenii-Wirtembergii Guenthera Oettingera równie ważnej teki gospodarczej, zapewne komisarza ds. konkurencji.

Polska jak Niemcy i Francja

Swoje priorytety ma też Polska. Chodzi o pieniądze, bo jesteśmy największym beneficjentem netto unijnej kasy - Warszawa walczy więc o tekę budżetu dla Janusza Lewandowskiego. Natomiast schedę po Danucie Huebner (polityka regionalna) chętnie oddalibyśmy kandydatowi z krajów, którym zależy na utrzymaniu funduszy strukturalnych - jak Węgry czy Grecja.

Na faworyta do pokierowania unijną dyplomacją wyrasta brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband. Ale znowu Londyn oficjalnie nie zgłosił tej kandydatury, bo nie chce ostatecznie spalić kandydatury Tony’ego Blaira na szefa Rady UE. Nominacja dla Milibanda będzie ceną, za jaką Londyn zgodzi się na zaakceptowanie popierającego budowę federalnej Europy belgijskiego premiera Hermana Van Rompuya na szefa Rady UE. Również Polska - która preferuje mało znaczącego przewodniczącego - widzi w nim idealnego kandydata na prezydenta Unii.

Jak udało nam się ustalić, w piątek z doradcą ds. europejskich Van Rompuya spotka się szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. To spotkanie ma ostatecznie zadecydować o poparciu Warszawy dla Belga.

Europrezydent za tydzień

Nasi rozmówcy twierdzą, że już pod koniec tego tygodnia Reinfeldt zadzwoni do premiera Donalda Tuska i innych przywódców UE z prostym pytaniem: kogo widzą oni na kluczowych stanowiskach - pierwszego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz szefa unijnej dyplomacji. Gdy zbierze opinie wszystkich stolic, raz jeszcze wykona rundę telefonów - tym razem z własnymi propozycjami. Ostatecznie mianowanie kandydatów miałoby nastąpić na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli, który odbędzie się zapewne pod koniec przyszłego tygodnia.

@RY1@i02/2009/217/i02.2009.217.000.009a.001.jpg@RY2@

Jose Manuel Barroso, Parlement Europeen

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.