Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Republikanie wygrywają w terenie i planują odbicie Białego Domu

3 lipca 2018

Rok po zwycięstwie Baracka Obamy Ameryka przesuwa się na prawo. Demokraci stracili właśnie kilka ważnych stanów

Amerykańscy Republikanie triumfują. Symbolicznie, w pierwszą rocznicę zwycięstwa Baracka Obamy w wyścigu o prezydenturę partia George’a W. Busha odbiła Demokratom kilka ważnych stanowisk w wyborach gubernatorów i burmistrzów. I chociaż jeszcze niedawno wielu ekspertów wróżyło jej polityczną marginalizację, okazuje się, że ma ona pomysły i środki jak władzę - w tym Biały Dom - odzyskać.

Sukces w krainie Soprano

Największy sukces Partia Republikańska odniosła w tradycyjnie demokratycznym New Jersey. Skompromitowany skandalami gubernator Jon Corzine przegrał przedwczoraj rywalizację o reelekcję z federalnym prokuratorem Chrisem Christiem, który zasłynął widowiskowymi akcjami przeciwko zorganizowanej przestępczości - i to w stanie, który w reszcie Ameryki zyskał przydomek "krainy Soprano". - Jesteśmy w środku kryzysu. Czasy są ciężkie, ale przejmuję ster rządów z nadzieją na lepszą przyszłość - deklarował Christie po ogłoszeniu wyników głosowania. Zdobył 49 proc., a Corzine 44 proc. Jest to tym większy sukces, że demokrata wydał na kampanię dwa razy więcej pieniędzy.

W Wirginii zwycięstwo kandydata Republikanów na gubernatora było jeszcze bardziej widowiskowe, tym bardziej że w zeszłym roku swobodnie wygrał tam Barack Obama. Triumfował tam były prokurator generalny tego stanu Robert McDonnell - zdobył 59 proc. głosów, a jego demokratyczny rywal, senator stanowy R. Creigh Deeds - ledwie 41 proc.

Wyniki wtorkowych wyborów gubernatorskich, jak i wiele pomniejszych wyścigów (Demokraci stracili wiele okalnych stanowisk) muszą niepokoić prezydenta Obamę, który zaangażował swój autorytet w kampanię Jona Corzine’a. Okazuje się, że kadry i zasoby Partii Republikańskiej nie wyglądają tak źle, jak się wszystkim po zeszłorocznej sromotnej klęsce wydawało.

Gubernator elekt Robert McDonnell wydaje się być wzorcowym przykładem tego, jakie oblicze powinna przyjąć partia. Konserwatywny w sprawach obyczajowych polityk w kampanii wyborczej postawił na pragmatyzm. Prostym językiem opowiadał o tworzeniu nowych miejsc pracy czy budowaniu dróg. Taki styl to dla Republikanów szansa, by przekonać do siebie Amerykanów, zwłaszcza po niefortunnym doświadczeniu z George’em W. Bushem.

Nowy Jork przestrogą

W tym zwycięskim marszu o stanowiska stanowe zdarzyła im się bowiem jedna wpadka, która pokazuje, jaką drogą im iść nie wolno - zwłaszcza jeśli poważnie myślą o odzyskaniu władzy. Mieszkańcy Nowego Jorku wybierali następcę republikańskiego kongresmena, który ustąpił z Izby Reprezentantów, by objąć stanowisko w administracji Obamy. Demokraci wystawili jednego pretendenta, podczas gdy Republikanie nie potrafili wybrać między oficjalną, centrową kandydatką z partyjnej centrali a preferowanym przez doły ultrakonserwatystą. W kampanię tego ostatniego - wbrew politykom z Waszyngtonu - zaangażowały się takie gwiazdy prawicy, jak Sarah Palin czy Mike Huckabee, bardzo poważnie myślący o rzuceniu Obamie rękawicy w 2012 r. Jednak gdzie dwóch się biło, tam skorzystał trzeci. Nowojorskie wybory wygrał demokrata.

@RY1@i02/2009/217/i02.2009.217.000.008a.001.jpg@RY2@

Pomimo poparcia ze strony prezydenta Obamy klęskę poniósł m.in. demokratyczny gubernator New Jersey Jon Corzine (po lewej)

AP

Radosław Korzycki

radoslaw.korzycki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.