Rywal Karzaja daje za wygraną
Abdullah Abdullah, który miał w najbliższą sobotę wziąć udział w wyborczej dogrywce afgańskich wyborów prezydenckich, niespodziewanie się z niej wycofał. Teraz nie bardzo wiadomo, co zrobi Zachód, chcąc z tej farsy wyjść z twarzą
Afgańskie wybory prezydenckie ostatecznie zmieniły się w farsę. Wczoraj z udziału w drugiej turze wycofał się rywal ubiegającego się o reelekcję Hamida Karzaja Abdullah Abdullah. W ten sposób Zachód na dobre traci szansę na wyjście z twarzą z wyborczego chaosu.
- Ta decyzja nie przyszła mi łatwo, ale nie wystartuję w drugiej turze wyborów - oświadczył wczoraj Abdullah. Wyjaśnił, że zrezygnował z udziału, bo "transparentne wybory nie są możliwe".
Ukrócić wyborcze fałszerstwa
Abdullah uzależniał swój udział w zaplanowanej na najbliższą sobotę dogrywce od zmian w kierownictwie kontrolowanej przez Karzaja Niezależnej Komisji Wyborczej (IEC). Chciał odwołania jej szefa Azizullaha Ludina i zawieszenia trzech ministrów. To miało ukrócić wyborcze fałszerstwa. IEC po pierwszej turze wyborów, która odbyła się w połowie sierpnia, była powszechnie oskarżana o łamanie prawa, m.in. o przymknięcie oczu na kilkaset fikcyjnych punktów wyborczych, gdzie "produkowano" wyniki. Kontrola ONZ wykazała, że prawie milion głosów oddanych na Karzaja było sfałszowanych.
Rozmowy ostatniej szansy między politycznymi rywalami toczyły się jeszcze w sobotę wieczorem. Karzaj, który dopiero w zeszłym tygodniu zgodził się na dogrywkę, odrzucił warunki rywala. - Jeśli o nas chodzi, decydujemy się na drugą turę - poinformował jego sztab. Wygląda więc na to, że 7 listopada Afgańczycy pójdą do urn. - Zgodnie z ordynacją wyborczą i konstytucją powinna się odbyć druga tura. Konstytucja stwierdza to jasno - oświadczył w imieniu komisji wyborczej Daud Ali Nadżafi.
Ameryka ma problem
Również Amerykanie robili wczoraj dobrą minę do złej gry. - Nawet w naszym kraju byliśmy świadkami takich sytuacji, kiedy jeden z kandydatów rezygnował z wyborczego wyścigu. Nie sądzę, by legitymizacja wyborów przez to ucierpiała. To osobista decyzja, którą każdy może podjąć - mówiła przebywająca z wizytą na Bliskim Wschodzie sekretarz stanu Hillary Clinton.
Eksperci są jednak innego zdania. - Amerykanie mają bardzo poważny problem. Jeśli druga tura odbyłaby się bez udziału kontrkandydata, to Afgańczycy uznaliby ją za zupełnie niepotrzebną farsę - mówi nam Mustafa Al-Ani z Gulf Research Center w Dubaju. Ale jej odwołanie to decyzja jeszcze gorsza. - USA potrzebują drugiej rundy dla legitymizacji rządu Karzaja. W innym wypadku Zachód musiałby uznać wyniki pierwszej, sfałszowanej tury. A to jeszcze bardziej osłabiłoby afgańskie władze i dało przeciwnikom rządu potężną broń propagandową - podkreśla Al-Ani.
Abdullah gra na dwa fronty
Abdullah doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Sam start w drugiej turze wyborów nic mu nie daje. I tak ją przegra, a Hamid Karzaj i jego zachodni sojusznicy zyskają bardzo dużo. - Dla Abdullaha to element gry na dwa fronty - afgański i międzynarodowy. Z jednej strony próbuje zyskać na czasie i wzmocnić swoją pozycję w Afganistanie, a z drugiej wysyła kolejny sygnał, że od przegranej drugiej rundy wolałby jakieś stanowisko w rządzie kontrolowanym przez obecnego prezydenta - mówi Al-Ani.
@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.000.008a.001.jpg@RY2@
Zwolennicy Abdullaha Abdullaha, który w pierwszej turze wyborów zajął drugie miejsce
Lekarz, dyplomata, szef MSZ
Karierę polityczną zaczął w latach 80., kiedy został bliskim doradcą Ahmada Szaha Masuda walczącego z sowiecką okupacją. Wcześniej leczył afgańskich uchodźców w Pakistanie. Jeszcze w latach 90. Abdullah w walczącym z talibami Sojuszu Północnym odpowiadał za sprawy zagraniczne. Po ich obaleniu w 2001 r. stanął na czele dyplomacji w rządzie Hamida Karzaja. Mimo niechęci prezydenta do Sojuszu obecni rywale pracowali razem aż do 2006 r. Potem Abdullah stanął na czele Masoud Fundation wspomagającej rozwój Afganistanu.
Paweł Wysocki
pawel.wysocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu