Rozpoczęła się walka o stanowisko prezydenta Unii
Unia Europejska ustąpiła prezydentowi Czech. Kompromis otwiera drogę do ratyfikowania traktatu lizbońskiego.
Przywódcy Unii zgodzili się wczoraj na to, by Czechy nie musiały się stosować do Karty praw podstawowych. Jeśli 3 listopada czeski trybunał konstytucyjny uzna Lizbonę za zgodną z ustawą zasadniczą, Vaclav Klaus będzie musiał traktat ratyfikować.
Choć Lizbona jeszcze nie weszła w życie, Wielka Brytania już zgłosiła swojego kandydata na stanowisko unijnego prezydenta. - Tony Blair to wyśmienity polityk - przekonywał pozostałych 26 przywódców premier Gordon Brown. Od razu musiał stawić czoło zarzutom, że były brytyjski premier dał się do tej pory bardziej poznać jako sojusznik USA niż zaangażowany Europejczyk.
Jednak poparcia Blaira, polityka Partii Pracy, odmawiają nawet socjaliści, drugie co do wielkości ugrupowanie w Parlamencie Europejskim. Krytyczne słowa wobec niego wypowiedział wczoraj też socjalistyczny premier Hiszpanii Jose Zapatero. - Potrzebujemy prezydenta z wielkim, europejskim zaangażowaniem - dowodził. Kandydaturze Blaira sprzeciwiają się państwa bałtyckie i Beneluks.
A Polska? Nieoficjalnie nasi dyplomaci przyznają, że możliwym do zaakceptowania pierwszym prezydentem UE mógłby być mało znany belgijski premier Herman Van Rompuy. Jego słaba pozycja byłaby gwarancją, że uwzględniałby stanowiska wszystkich, także mniejszych krajów.
Z kolei proszący o zachowanie anonimowości współpracownik premiera Tuska wyjaśnia, że dla Polski ważniejsze będzie, kto pokieruje unijną dyplomacją. Dlatego na ostatnim etapie rokowań rząd chciałby sprzedać poparcie dla przyszłego unijnego prezydenta w zamian za wybór odpowiedniego dla naszego kraju szefa dyplomacji UE.
- Naszym faworytem pozostaje szef szwedzkiego MSZ Carl Bildt. To człowiek, który mógłby zmusić Rosję do zniesienia embarga czy wznowienia dostaw gazu - przyznają źródła z otoczenia premiera. Jest też inna możliwość, o którą walczy Polska. - Choć na razie nie przewiduje tego traktat, chcielibyśmy doprowadzić do powołania zastępców szefa dyplomacji. Jeden z nich zajmowałby się polityką wschodnią, drugi obroną, trzeci energią - wylicza polski dyplomata. Jego zdaniem któreś z tych stanowisk mógłby obsadzić Polak.
Jędrzej Bielecki
Bruksela
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu