Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Sidorowicz w komitecie NATO

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Polak ma zająć jedno z kluczowych stanowisk w NATO.

Nasz kraj wysunie kandydaturę wrocławskiego senatora PO Władysława Sidorowicza na wiceprzewodniczącego komitetu politycznego zgromadzenia parlamentarnego Sojuszu - ustalił DGP. Taką decyzję podjął parę dni temu komitet NATO polskiego parlamentu. Zostanie ona formalnie zatwierdzona podczas dorocznego spotkania władz NATO w Edynburgu.

Polak pierwszy raz będzie pełnić tak wysoką funkcję w komitecie politycznym, który ma znaczący wpływ na strategiczne decyzje Sojuszu: uczestniczy w opracowaniu nowej doktryny NATO, a jego członkowie regularnie spotykają się zarówno z sekretarzem generalnym, jak i ambasadorami Sojuszu.

Sidorowicz ma sprecyzowaną wizję swojej aktywności w komitecie. - Moim głównym celem będzie utrzymanie polityki otwartych drzwi przez NATO, tak aby kiedyś wschodnia granica Ukrainy, a nie wschodnia granica Polski, wyznaczała kres Europy - mówi nam senator. Jego zdaniem już teraz Ukraina, Gruzja i inne kraje graniczące z Rosją obawiają się, że ich szanse na integrację z Sojuszem zostaną złożone przez Baracka Obamę na ołtarzu porozumienia z Moskwą. - To byłby poważny błąd - ostrzega Sidorowicz. Ale to opinia, która na pewno spotka się z kontrą przewodniczącego zgromadzenia parlamentarnego NATO, Johna S. Tannera, zwolennika łagodnej linii w kontaktach z Rosją.

Kolejny priorytet polskiego reprezentanta to doprowadzenie przez NATO do końca wojny w Afganistanie, nawet za wysoką cenę. - Przegrana będzie oznaczała osłabienie NATO i postawi Polskę w innej sytuacji geostrategicznej - ostrzega Sidorowicz.

Sidorowicz to już drugi polski polityk odgrywający ważną rolę w polskim systemie obronnym, który jest psychiatrą. Lekarzem tej specjalności jest także szef MON Bogdan Klich. - Fakt, że przez mój gabinet przeszło wiele tysięcy ludzi, pomaga rozpoznać osobowości światowych polityków - przyznaje w rozmowie z DGP Sidorowicz.

- Zupełnie inaczej trzeba postępować z Barackiem Obamą, który jest ekstrawertyczną, wielką osobowością wyłonioną w bardzo konkurencyjnym systemie demokratycznym, a zupełnie inaczej z Władimirem Putinem, który jest chłodno kalkulującym, zamkniętym, ale też bardzo zrównoważonym człowiekiem, który został wyłoniony przez kolesiowski układ - tłumaczy.

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.