Barack Obama chce uspokoić Afganistan, przekupując umiarkowanych talibów
Biały Dom zaaprobował wczoraj pomysł przekupienia części afgańskich talibów i przekonania ich w ten sposób, by złożyli broń i opowiedzieli się po stronie Zachodu.
Ustawa o wydatkach obronnych USA na rok 2010 zezwala US Army na zastosowanie tej sprawdzonej w Iraku strategii walki z rebelią.
Wedle klauzuli o specjalnym programie reintegracji dowódcy amerykańscy będą mogli "wspierać finansowo konsolidację afgańskiego społeczeństwa". W praktyce oznacza to próbę przekupienia części przeciwników. Niedawny raport Senatu USA szacuje ogólną liczbę rebeliantów w Afganistanie na ok. 15 tys. osób. Tylko niecały tysiąc to "twardogłowi", z którymi wszelki dialog jest niemożliwy. Zaś 70 proc. walczy dla korzyści finansowych.
Ci, którzy za dolary zdecydują się złożyć broń i przejdą na stronę NATO, zostaną wykorzystani do wzmocnienia bezpieczeństwa. - Będziemy im płacić głównie za ochranianie ich miast i wiosek. To będzie dokładnie tak jak z Synami Iraku - mówił we wtorek Carl Levin, szef senackiej komisji ds. sił zbrojnych. Gdyby Amerykanie zaoferowali talibom nawet dwukrotnie większy żołd niż mułłowie, oznaczałoby to wydatek zaledwie 600 tys. dol. dziennie. Dla porównania utrzymanie wojsk USA walczących w Afganistanie codziennie kosztuje 165 mln dol.
Fundusze na opłacanie dawnych wrogów udostępni CERP (program odpowiadania na sytuacje kryzysowe przez dowódców). Generałowie korzystają z niego w celu poprawy sytuacji humanitarnej - np. przy drążenie studni czy remontach dróg - na terenach, gdzie operują dowodzone przez nich oddziały. W Iraku finansowano z niego sunnickie milicje Al-Sahwa (Przebudzenie, Synowie Iraku), złożone z dawnych antyamerykańskich bojowników, którzy w 2006 r. przeszli na stronę USA. W budżecie Pentagonu na 2010 r. na realizację założeń CERP przewidziano aż 1,3 mld dol. Dla porównania w 2008 r. cała pomoc humanitarna USA dla Afganistanu wyniosła 9,3 mld dol., w 2004 r. 1,2 mld dol.
Wcześniej podobne inicjatywy na własną rękę podejmowali dowódcy polowi NATO w Afganistanie. Prozachodnie arbakaje (lokalne milicje plemienne) powstały między innymi w prowincji Wardak pod Kabulem oraz w prowincji Kapisa. Wczorajsza decyzja Obamy oznacza jednak oficjalne poparcie dla tych wysiłków. Zbiega się także z inicjatywą NATO, której celem jest odciągnięcie zwykłych bojowników od talibów. Od sierpnia 2009 r. przekonywaniem umiarkowanych rebeliantów do Zachodu kieruje brytyjski gen. George Lamb, jeden z pomysłodawców współpracy z sunnitami w Iraku.
Analitycy wątpią jednak w powodzenie amerykańskiego eksperymentu. - Inicjatywa nie ma na dłuższą metę szans powodzenia. Afgańczycy często zmieniali strony w wojnie z Sowietami, a potem w wojnie domowej. Teraz może być podobnie - na jakiś czas część rebeliantów przejdzie pod skrzydła USA skuszona dolarami, by w najmniej oczekiwanym momencie skierować broń w stronę swoich chlebodawców - komentuje w rozmowie z nami Arne Strand, ekspert ds. Afganistanu z Chr. Michelsen Institute z Bergen w Norwegii.
w którym mieszkali pracownicy ONZ i ich afgańscy koledzy, wdarło się trzech zamaskowanych mężczyzn uzbrojonych w granaty i karabiny maszynowe. W strzelaninie zginęło 6 pracowników ONZ i trzech Afgańczyków.
Płomienie wydobywające się z budynku zaalarmowały policję. Po ponaddwugodzinnej bitwie afgańscy żołnierze zastrzelili napastników. Rannych zostało 9 pracowników ONZ. Liczba ofiar może wzrosnąć, ponieważ w motelu nocowało 20 osób.
w centrum miasta, miejsce pobytu zachodnich dyplomatów i dziennikarzy. Nikomu nic się nie stało. - Nasz dom jest położony dwa kilometry od miejsca ataku. Od rana było słychać kanonadę, potem potężny wybuch rakiety, która uderzyła w Serenę - mówi nam Maria, pracowniczka jednej z organizacji humanitarnych. Odpowiedzialność za oba ataki wzięli na siebie talibowie.
@RY1@i02/2009/212/i02.2009.212.000.013a.001.jpg@RY2@
Bojówki złożone z byłych talibów mają uspokoić ogarnięty rebelią Afganistan
AP
jaromir.kaminski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu