Białoruska opozycja kłóci się między sobą
Nowa opozycyjna inicjatywa integracyjna na Białorusi już dobę po powstaniu doprowadziła do konfliktu wśród przeciwników prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Najostrzejsze słowa padły z ust wpływowego polityka partii, która... zainicjowała utworzenie Białoruskiego Bloku Niezależnego (BBN). - To kapitulacja, a w ostatecznym rozrachunku zdrada - grzmiał wczoraj na antenie Radia Swaboda Lawon Barszczeuski, do niedawna lider Partii BNF (PBNF). - (W umowie koalicyjnej - red.) nie ma ani słowa o walce z reżimem, o tym, że trzeba go zmienić. Blok nie wygląda nawet na inicjatywę polityczną, tylko raczej na organizację pozarządową - dodawał. Z niezadowoleniem wtorkowe utworzenie BBN przyjęła także opozycyjna Białoruska Partia Komunistów (PKB), której do centroprawicowej koalicji w ogóle nie zaproszono. - Ta inicjatywa rozbija opozycję i jest korzystna dla Łukaszenki - mówił Siarhiej Waźniak, sekretarz PKB.
Zdaniem części białoruskich politologów BBN, grupujący ruch O Wolność Aleksandra Milinkiewicza, PBNF, Białoruską Chrześcijańską Demokrację i radykalne młodzieżówki, powstał tylko po to, aby ułatwić Milinkiewiczowi start w wyborach bez oglądania się na ewentualnych konkurentów w obozie opozycji. Sam Milinkiewicz nie potwierdził jednak na razie, czy będzie kandydował. - Jestem gotów startować, jeśli blok mi zaufa - mówił we wtorkowej rozmowie z nami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu