Nieudany flirt z Zachodem
ROZMOWA
MICHAŁ POTOCKI:
ANDREW WILSON*:
Jeśli nawet, to ten postęp jest ograniczony. Nikt nie wypracował jasnej strategii integracyjnej. Zwłaszcza pierwszy rząd Julii Tymoszenko (w 2005 r.) nic nie zrobił w tej sprawie. Bardzo późno powołano osobę odpowiedzialną za kontakty z UE. Jedynym sukcesem jest dostosowanie prawa do warunków przyjęcia do Światowej Organizacji Handlu. Pewien postęp widać dopiero w ostatnim roku, jednak w styczniu Ukrainę czekają wybory. Polityka europejska zejdzie na daleki plan.
Część Ukraińców rzeczywiście zrzuca winę na UE, która nie wykorzystała okazji, jaka pojawiła się po pomarańczowej rewolucji i nie zaproponowała Kijowowi jasnej drogi ku członkostwu. Później przyszło odrzucenie konstytucji europejskiej w referendach we Francji i Holandii, następnie kryzys gospodarczy i problemy z Lizboną. Bruksela musiała zająć się własnymi problemami. Ukraina nie jest dziś dla niej ważna.
Urzędnicy pracujący dla Janukowycza rzeczywiście w pewnych aspektach sprawiali wrażenie lepiej przygotowanych do zarządzania państwem. Jednak tamten rząd przy okazji przyjął wiele rozwiązań, które wręcz przeczyły idei integracji. Dlatego trudno uznać okres jego rządów za euroentuzjastyczny. Konkluzje po czterech latach od pomarańczowej rewolucji są jednoznaczne: Ukraina nie zbliżyła się do Zachodu.
@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.000.010b.001.jpg@RY2@
Andrew Wilson, ekspert zajmujący się Ukrainą w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych
Materiały prasowe
*, ekspert zajmujący się Ukrainą w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu