Berlusconi może stracić immunitet za oszustwa
Czarne chmury zbierają się nad Silviem Berlusconim. Już wkrótce może odpowiedzieć za niezliczone zarzuty korupcji, składanie fałszywych zeznań i nielegalne finansowanie działalności partii politycznych.
Włoski trybunał konstytucyjny rozpoczął wczoraj prace nad zniesieniem immunitetu dla premiera. Decyzja ma zapaść jeszcze w tym tygodniu.
Ustawa dająca Berlusconiemu ochronę przed sędziami została pospiesznie przeforsowana rok temu przez parlament, gdy "Il Cavaliere" obejmował stery rządu. Oficjalnie chodziło o uwolnienie premiera od walk w trybunale i "stworzenie mu warunków do pracy".
Jednak od tego czasu sytuacja się zmieniła, bo koalicja rządowa trzeszczy w szwach, a coraz więcej Włochów ma dosyć skandali z przywódcą państwa w roli głównej. Ostatnia afera: w poniedziałek mediolański sędzia Raimondo Masiano uznał, że w połowie lat 80. Berlusconi zapłacił sądowi ogromną łapówkę w zamian za unieważnienie sprzedaży największego włoskiego wydawnictwa Mondadori związanej z lewicą rodzinie de Benedettich. To pozwoliło koncernowi Berlusconiego Fininvest na zakup Mondadori: do dziś na jej czele stoi córka premiera.
Z powodu specjalnej ustawy o immunitecie włoskiemu premierowi na razie nie grozi za to kara więzienia. Jednak Fininvest będzie musiał wypłacić Benedettim aż 750 mln euro odszkodowania.
Berlusconi jest weteranem włoskiego wymiaru sprawiedliwości. W ciągu długiej kariery biznesowej i politycznej był przesłuchiwany 2500 razy, 587 razy jego posiadłości rewidowała policja, a on sam na adwokatów wydał 174 mln euro. Nigdy jednak do tej pory nie spędził ani dnia w więzieniu - albo udawało mu się doprowadzić do przedawnienia spraw, albo był ostatecznie uniewinniany.
Czy tym razem będzie inaczej? Spośród 15 sędziów Sądu Konstytucyjnego przynajmniej połowa uważa, że immunitet dla Berlusconiego jest nielegalny, bo powinien był zostać wprowadzony nie zwykłą ustawą, ale poprzez zmianę konstytucji. Jeżeli taki będzie ostateczny wyrok, premier po raz pierwszy zapłaci za łamanie prawa. Jeśli nie wyrokiem więzienia, to przynajmniej dymisją rządu.
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu