Ochronić jedność NATO i wycofać się
Ghazni, gdzie służą nasi żołnierze, to jedna z trzech prowincji Afganistanu, gdzie najbardziej fałszowano wybory - prawdopodobnie nawet jedna trzecia głosów została tam dosypana do urn. Mieliśmy budować demokrację a jesteśmy świadkami farsy wyborczej.
JAROMIR KAMIŃSKI:
GEN. STANISŁAW KOZIEJ*:
To tylko świadczy, jak mało skuteczne są wszelkie międzynarodowe próby wpływania na wewnętrzne problemy Afganistanu.
Ta sytuacja rzutuje negatywnie na sens kontynuowania naszego zaangażowania pod Hindukuszem, sens nowej strategii polegającej na walce o serca i umysły Afgańczyków.
W tych wysiłkach wcale nie uzyskujemy pomocy czy wsparcia ze strony lokalnego rządu w Kabulu - przykładem choćby obecna sytuacja, gdzie wynik wyborów został sfałszowany za wiedzą obecnych władz afgańskich.
To ogromny dyskomfort. Ubezpieczaliśmy wybory, które okazują się działaniami przeciw standardom, o które zabiegamy w Afganistanie. Mamy zgrzyt między siłami międzynarodowymi a obecną władzą afgańską.
Taki zgrzyt podważa nić wzajemnego zaufania i stawia pod znakiem zapytania szczerość współpracy władz afgańskich z naszymi siłami.
Nie. O zwycięstwie militarnym i pokonaniu talibów w samej walce militarnej nie ma mowy. To zresztą klasyczna wojna partyzancka - a takiej jeszcze nikt nie wygrał. Partyzanci mają realne poparcie wśród miejscowej ludności, abstrahując już od tego, w jaki sposób je uzyskują - w naganny czy też oczekiwany przez Afgańczyków sposób.
Punkt ciężkości wojny w Afganistanie przenosi się na starcie między lokalnymi strukturami plemiennymi a władzą centralną, którą chce tam zainstalować społeczność międzynarodowa. To jest wojna domowa i udział w niej nie ma sensu.
Uważam, że jako NATO powinniśmy podjąć jeszcze jeden wysiłek.
Przede wszystkim powinniśmy spróbować przekształcić operację w Afganistanie w operację obowiązkową w równym stopniu dla wszystkich członków NATO.
Po to, aby zachować szanse skutecznego działania i ratować procedury działania całego sojuszu północnoatlantyckiego.
W kolejnej fazie, w perspektywie kilku lat powinniśmy zacząć realizować strategię wychodzenia z wewnętrznych problemów Afganistanu.
Nie można czekać, aż siły centralne czy rząd w Kabulu uzyskają zdolność działania, ponieważ to jest wątpliwe i odlegle. Powinniśmy przekazywać odpowiedzialność miejscowym niezależnie od tego kogo reprezentują - czy talibów, czy struktury plemienne, czy władze w Kabulu. Budowa demokracji w stylu zachodnim w Afganistanie to perspektywa bardzo odległa. Wręcz nierealna.
@RY1@i02/2009/195/i02.2009.195.000.010b.001.jpg@RY2@
Wojciech Grzędziński
Gen. Stanisław Koziej
, były wiceminister obrony narodowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu