Nowy START w zamian za tarczę. Tajny układ Rosji i Waszyngtonu?
W Genewie wznowiono wczoraj amerykańsko-rosyjskie negocjacje w sprawie redukcji arsenałów nuklearnych
Zaledwie cztery dni po tym, jak Waszyngton zrezygnował z projektu budowy elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, w Genewie wznowiono amerykańsko-rosyjskie negocjacje rozbrojeniowe. Redukcja liczby głowic nuklearnych ma być częścią porozumienia Rosji i USA. Izraelski dziennik "Maariw" - powołując się na swoje źródła - pisze z kolei, że Kreml i Biały Dom zawarły tajny pakt: w zamian za rezygnację z tarczy Rosja ustąpi w sprawie Iranu. W jego wypracowaniu główną rolę miała odegrać dyplomacja... izraelska.
Szczegóły kompromisu przedstawionego wczoraj przez "Maariw" są zaskakujące. Zdaniem dziennika to właśnie prezydent Izraela Szymon Peres stoi za rosyjsko-amerykańskim porozumieniem.
Plan Peresa przewidywał, że w zamian za rezygnację z tarczy Rosjanie nie umieszczą rakiet w Kaliningradzie i zgodzą się na zaostrzenie sankcji wobec Iranu, by zmusić Teheran do zamrożenia programu atomowego. Jerozolima ze swej strony ma natomiast zagwarantować, że nie zaatakuje irańskich instalacji atomowych. Choć na razie nikt informacji izraelskiej gazety nie potwierdził, w tym kontekście zrozumiałe stają się niezapowiedziane wizyty izraelskich polityków w Rosji. 18 sierpnia w Soczi gościł prezydent Peres, zaś kilka dni później tajną podróż do Moskwy odbył szef rządu Beniamin Netanjahu. Do dziś nie ujawniono tematu rozmów, jakie odbyli tam goście z Bliskiego Wschodu. Wiadomo natomiast, że wizytę utajniono na prośbę Izraelczyków.
Moskwa ustami szefa dyplomacji Siergieja Ławrowa do tej pory stanowczo odmawiała poparcia sankcji wymierzonych w Teheran - a bez jej zgody Rada Bezpieczeństwa ONZ nie zdoła podjąć stosownej decyzji.
Iran, korzystając z rosyjskiego wsparcia politycznego, do niedawna czuł się silny i nie chciał słyszeć o rozmowach z Zachodem. W piątek - dzień po decyzji w sprawie tarczy - sytuacja się zmieniła. - Broń atomowa nie jest nam potrzebna - przekonywał prezydent Mahmud Ahmadineżad. - Zawsze wierzyliśmy w negocjacje. Na tym opiera się cała nasza logika - dodawał. Rozmowy mają się rozpocząć 1 października.
Rosjan i Amerykanów czeka jeszcze porozumienie w sprawie nowego układu START. Dotychczas obowiązujący wygasa bowiem z końcem roku. Oba kraje mają nadzieję, że do tego czasu uda się uszczegółowić wstępne warunki umowy post-START, ustalone w czasie lipcowej wizyty Obamy w Moskwie. Zgodnie z nimi strony mają zredukować liczbę głowic jądrowych do 1500 - 1670. "Świat bez atomu" to jedno z kluczowych haseł prezydentury Obamy, a zarazem hucznie ogłoszonego resetu w relacjach z Rosją.
Zawarcie porozumienia nie będzie jednak łatwe, ponieważ część rosyjskich polityków podejrzewa, że pod przykrywką programu rozbrojeniowego Stany Zjednoczone starają się po prostu zwiększyć swoją przewagę nad Rosją. - Celem USA jest osłabienie krajów, które mogą zagrozić ich prymatowi na świecie, w tym Rosji. Mówienie o świecie bez atomu to retoryka - mówił nam uznawany za głównego kremlowskiego ideologa Gleb Pawłowski. Jednak Amerykanie wydają się pewni swego.
Jak podaje brytyjski dziennik "The Guardian", Biały Dom już zwrócił się do Pentagonu o przemodelowanie strategii obronnej USA w oparciu o niższą liczbę głowic jądrowych - tak jakby podpisanie układu post-START było już pewne. @RY1@i02/2009/185/i02.2009.185.000.010a.101.jpg@RY2@
DMITRY ASTAKHOV/RIA NOVOSTI/AFP
Barack Obama i Dmitrij Miedwiediew na Kremlu, lipiec 2009 r.
michal.potocki@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu