Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Premier leci na szczyt Unii, żeby oszczędzić kilka miliardów euro

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Donald Tusk leci w czwartek na szczyt Unii Europejskiej, by nie dopuścić do zwiększenia wydatków z polskiego budżetu na walkę z ociepleniem klimatycznym i ratowanie upadających banków.

Podczas kolacji w Brukseli przywódcy 27 państw UE mają przede wszystkim przyjąć plan powołania europejskiego systemu nadzoru finansowego. Odrębne instytucje w Londynie, Paryżu i we Frankfurcie będą od 2011 roku kontrolowały, czy banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne nie podejmują decyzji ryzykownych dla stabilności rynku. Nowe instytucje odbiorą część kompetencji między innymi NBP.

- Popieramy ten pomysł, ale pod pewnymi warunkami - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich. Polska nie zgodzi się, by unijny urząd mógł nakazać rządowi ratowanie z funduszy publicznych którejś z upadających instytucji finansowych. Polska chce też, żeby w przyszłości to MFW, a nie G20, był odpowiedzialny za koordynację rynków finansowych na poziomie globalnym. - Fundusz ma co do tego odpowiednie struktury, nie jest efemerydą - tłumaczy Mikołaj Dowgielewicz. Dodatkowy problem: Polska w G20 nie jest reprezentowana.

Najbardziej kosztowny dla naszego kraju może się okazać plan walki z ociepleniem klimatycznym. Szczególnie gdyby przyjęto zasadę, że kraje najbardziej zanieczyszczające środowisko ponoszą największe koszty walki z ociepleniem. Założenia programu mają zostać opracowane w grudniu na konferencji w Kopenhadze.

My opowiadamy się za mocnym ograniczeniem pomocy Unii dla krajów rozwijających się. Tymczasem Unia chce im przekazywać nawet 100 mld euro rocznie na walkę z globalnym ociepleniem. Polska może więc stracić na tym programie setki milionów, jeśli nie miliardy euro. Z pomocy miałyby skorzystać tylko najbiedniejsze kraje m.in. w Afryce i Azji.

- Nie będziemy finansować budowy zakładów czystego spalania węgla Chińczykom, bo ich samych stać na taką budowę - ostrzega Dowgielewicz. Organizacje ekologiczne, np. Greenpeace, zapowiadają jednak, że jeśli Chiny nie przyłączą się do planu walki z ociepleniem klimatu, nic z tej inicjatywy nie wyjdzie.

Jędrzej Bielecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.