Morales: szukam inwestycji, nie szefów
Boliwia jest otwarta na zagraniczne inwestycje - zapewnił w Madrycie boliwijski prezydent Evo Morales.
Dotyczy to również sektora energetycznego oraz surowców naturalnych. Władze jednak nie zaakceptują zagranicznych firm jak o właścicieli takich przedsięwzięć biznesowych. Nie była to jedyna kontrowersyjna deklaracja, jak a padła podczas jego wizyty w Madrycie.
- Ci, którzy chcieliby zawrzeć korzystne kontrakty w Boliwii, niech sobie darują finansowanie mojej kampanii, bo szukam współpracowników, a nie szefów - stwierdził w wystąpieniu dla biznesmenów w ramach Nowego Forum Ekonomicznego. Nie ustrzegł się też innej wpadki: Królestwo Hiszpanii nazwał "republiką Hiszpanii".
Mimo to politycy witali gościa z Ameryki Płd. z wielkimi honorami. Morales spotkał się z premierem Jose Zapatero w Pałacu Moncloa, a także został przyjęty na audiencji przez króla Juana Carlosa.
Jednak najgorętsze przyjęcie zgotowano mu na Uniwersytecie Complutense. - Witamy, towarzyszu prezydencie - zwróciła się do niego przewodnicząca samorządu studenckiego przy aplauzie sali. Morales odwdzięczył się apelem do hiszpańskiej młodzieży o walkę z imperializmem.
Julia Ikonowicz, Madryt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu