Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zachód nie wierzy Węgrom

3 lipca 2018

Z POWODU POLITYKI RZĄDU ORBANA forint spada, a agencja Fitch obniżyła rating do poziomu bliskiego śmieciowemu

Na dziewięć dni przed objęciem przez Węgry prezydencji w UE Fitch obniżył Budapesztowi rating. Kolejne, coraz bardziej kontrowersyjne decyzje Viktora Orbana nie spotykają się jednak z oficjalną reakcją Komisji Europejskiej. Jej brak świadczy o postępującej słabości unijnych instytucji.

Wiarygodność kredytowa w walucie obcej została obniżona do poziomu BBB - czyli najniższego poziomu inwestycyjnego z negatywną perspektywą. Realny jest więc spadek do poziomu śmieciowego. Analitycy utrzymują, że program oszczędnościowy Orbana idzie w złym kierunku; nie wierzą też w oficjalną prognozę o 5-proc. wzroście PKB w 2013 r. W ciągu kilku minut od tej decyzji kurs forinta do euro spadł o 0,7 proc.

Budapeszt zamierza zbić przyszłoroczny deficyt do poziomu poniżej 3 proc. po raz pierwszy od 2004 r., gdy Węgry weszły w skład UE. Na luty zapowiada też ogłoszenie kolejnego, wartego 4 mld euro pakietu oszczędnościowego. Jest się po co spieszyć; dług publiczny wynosi według metodologii Eurostatu 78,4 proc. PKB. Z całej Unii wyższy dług miały tylko Belgia, Grecja i Włochy.

Cel jest słuszny. Wątpliwości ekonomistów wzbudza jego wykonanie. Orban zerwał współpracę z MFW, gdyż fundusz żądał cięć, które dotknęłyby zwykłych obywateli. Tymczasem Fidesz podwyższył podatki największym koncernom oraz - co szczególnie oburzyło ekspertów - faktycznie znacjonalizował prywatne fundusze emerytalne, które zasilą budżet równowartością 3 bln forintów (43 mld zł).

- Warunki, w jakich żyją Węgrzy, uniemożliwiają nam prowadzenie restrykcyjnej polityki wobec obywateli. Musieliśmy znaleźć inne sposoby konsolidacji budżetu - mówił "DGP" wicepremier Tibor Navracsics. Idąca pod prąd trendom polityka gospodarcza nie byłaby może problemem, gdyby nie decyzje polityczne. Parlament przyjął ustawę drastycznie ograniczającą swobodę mediów (za brak równowagi politycznej grozi kara 200 mln forintów, czyli 2,9 mln zł) i odebrał trybunałowi konstytucyjnemu prawo ingerencji w politykę gospodarczą rządu. Przy pomocy kruczków prawnych zlikwidował Radę Budżetową. Wkrótce ma też zostać ograniczona niezależność banku centralnego.

Podobne decyzje są zgodnie potępiane przez unijnych polityków. Najdalej poszedł szef MSZ Luksemburga Jean Asselborn. - Do tej pory za ostatniego dyktatora Europy uznawaliśmy Łukaszenkę. Po wejściu w życie ustawy medialnej już tak nie będzie - mówił we wtorek. Oficjalnie jednak Bruksela odmawia komentarzy, oświadczywszy rytualnie, że "przywiązuje ogromną wagę do wolności prasy i uważnie śledzi sprawę". Tymczasem jeszcze w 2000 r. wystarczyło, by do rządu w Wiedniu weszła uznawana za skrajną prawicę Wolnościowa Partia Austrii. Władze nie zdążyły nawet podjąć żadnej budzącej kontrowersje decyzji, gdy unijni liderzy zamrozili na kilka miesięcy kontakty z Wiedniem.

- Dziś Komisja Europejska składa się ze słabych polityków, których kryzys dodatkowo pozbawił pewności siebie - mówi "DGP" niemiecki historyk i publicysta Michael Stuermer. - Do tej pory wszystkim się wydawało, że w 1990 r. nastąpił cud i nie ma powrotu do autorytarnej przeszłości. Tymczasem na Węgrzech rodzi się monopartyjne państwo, które w dodatku właśnie obejmuje przewodnictwo w UE. To bardzo niepokojące - dodaje.

@RY1@i02/2010/250/i02.2010.250.000.008a.001.jpg@RY2@

Węgry pod lupą agencji ratingowych

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.